infekcje

Fałszywe wirusy czy fałszywe informacje

KIlka dni temu zadałam moim obserwatorom na ig i fb dwa pytania

  1. Koronawirus to ściema, bo kto to słyszał żeby jakaś choroba nie dawała objawów” – to prawda czy fałsz?

16% moich obserwatorów w mediach społecznościowych odpowiedziało, że to zdanie jest prawdziwe. KIlka osób pisało do mnie później, że dla żartu zaznaczyło tę odpowiedź, ale tak czy siak ponad 1000 osób tak odpowiedziało.

Za słusznie fałszywe uznało to zdanie 84% ankietowanych.

Podobnie rozłożyły się odpowiedzi przy drugim pytaniu.

2. Istnieją jakieś wirusy, które przebiegają bezobjawowo?

Tak 86% Nie 14%

Podobna i na szczęście mniejsza liczba osób odpowiedziała źle w obu pytaniach.

Bezobjawowo?

Bezobjawowy przebieg możliwy jest nie tylko w przypadku tego sławnego koronawirusa, którego wszyscy nienawidzą. Bezobjawowy przebieg możliwy jest również przy innych infekcjach i niestety nie sprawia on, że wirusy nie istnieją.

Jakie zatem inne wirusy mogą mieć bezobjawowy przebieg? 

Przyda się na pewno kilka przykładów.

CMV – wirus, który istnieje

CMV, czyli wirus cytomegalii. Pamiętacie? Juz Wam o nim kiedyś pisałam: klik. 90% noworodków z cytomegalią wrodzoną nie ma żadnych objawów. Niestety nawet ten bezobjawowy przebieg może mieć jakieś odległe następstwa np. niedosłuch. Ale sam wirus MOŻE pozostać niezauważony. A sam noworodek nie będzie nas totalnie martwił.

W gorszej sytuacji jest tych 10% objawowych noworodków niestety… Mogą mieć drgawki, zapalenie mózgu, mikrocefalię, mogą mieć uszkodzony wzrok i słuch.

Bezobjawowa większość nie powoduje, że wirus cytomegalii nie istnieje. 

Parwowirus B19 – wirus, który istnieje

Parwowirus B19. Uroczy wirusik, który może dawać niedokrwistość zagrażającą życiu. Po dziś dzień pamiętam dziewczynkę z Hemoglobiną 5,6. Ale kto by wierzył w takiego wirusa? Wątpić będzie jakieś 20-30% osób, u których przebieg infekcji jest… bezobjawowy.

O parwowirusie pisałam również w artykule o rumieniu zakaźnym.

Wirus świnki

Podobny do parwowiroza odsetek przebiegu bezobjawowego ma słynna świnka 🐷. 20-30% przechodziło świnkę (przed erą szczepień) i nawet o tym nie wiedziało.

Dzisiaj świnka się praktycznie nie zdarza – mamy zapalenia ślinianek innej etiologii. Bezobjawowi pacjenci mogliby wątpić w istnienie wirusa świnki. Ale nie Ci, którzy mieli zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych w jej przebiegu, lub zapalenie mózgu. Wirus ma bowiem wysokie powinowactwo do ośrodkowego układu nerwowego. 

Wirus różyczki

Na jego temat również powstał osobny wpis: klik.

Program eradykacji różyczki został opracowany przez WHO! To samo WHO, które wg wielu osób tak panikuje z powodu Covid-19. To samo WHO ma w obecnej chwili wiele wątpliwości i nadal się zastanawia co jeszcze zrobić wobec panującej pandemii…

Część różyczek przebiegać może bezobjawowo, ale chorzy bez objawów również są zakaźni dla otoczenia. Zresztą pamiętacie po co szczepimy przeciw różyczce? Po epidemii w Stanach Zjednoczonych w 1964 r., kiedy to zarejestrowano 448 tysięcy przypadków tej choroby (to tylko przypadki potwierdzone – szacowano, że było ich kilkanaście milionów), urodziło się 30 000 dzieci z wadami wrodzonymi, które można było wiązać z różyczką przebytą przez kobietę ciężarną.

85 na 100 dzieci, które zaraziło się w I trymestrze ciąży będzie miało ciężkie wady wrodzone. W 20% dojdzie do obumarcia płodu. Zaćma, jaskra, mikroftalmia, wady serca, mikrocefalia, głuchota, hepatosplenomegalia, plamica małopłytkowa. Większość starszych dzieci i dorosłych poradzi sobie z wirusem doskonale, część przejdzie bezobjawowo zakażenie. Ale niestety patrząc na dzieci z różyczką wrodzoną nie da się powiedzieć ani że to łagodny wirus, a tym bardziej, że nie istnieje. 

Wirus ospy wietrznej i półpaśca (VZV).

A może coś bliższego naszej codzienności? Taka ospa wietrzna. Znacie kogoś kto twierdzi, że nie chorował? Albo że wszystkie dzieci w domu miały, a jedno się jakoś uchowało. Po latach np przy planowaniu ciąży, oznaczeniu przeciwciał – niespodzianka. Jednak ospa była. Albo pojawia się półpasiec – więc ospa musiała być, tylko nikt jej nie zauważył.

Można tak wymieniać i wymieniać. I nie tylko wirusy. Inne drobnoustroje również. Bezobjawowy przebieg niektórych infekcji to po prostu fakt.

Wirusy istnieją.

No dobra. Czyli jednak wirusy istnieją. Niektóre są fajniejsze inne są mniej fajne. Ale nigdy nie wiadomo na kogo trafią. Może wywołają tylko bieguneczkę, może zabiją, a może przejdą przez organizm ludzki nie dając objawów. Niektóre po latach doprowadzą do raka.

Ale dlaczego tylko z powodu SARS-CoV-2 świat się zatrzymał? Czemu nagle pandemia? Zamrożenie gospodarki itp. Ja pamiętam poprzednią pandemię. Niestety. Grypa też siała wtedy spustoszenie. Walczyliśmy o dzieciaki z hematologii dziecięcej.

A ludzie po 10 latach śmieją się, że wtedy świat się nie zatrzymał. Pamiętajcie, że w przypadku tamtej pandemii i tamtej grypy mieliśmy lek. Oseltamiwir. Uratował życie wielu osobom. Myślę, że między innymi dzięki temu udało się nam nie stracić wtedy żadnego pacjenta. Chociaż stan ich płuc był wtedy koszmarny. Nie sądziłam, że grypa może dawać taki obraz. 

Lepszy znany wróg

SARS-CoV-2 jest dla nas nowym wrogiem. Nie do końca jeszcze wiemy jak postępować. Szczepionki nie mamy – jeszcze długo mieć nie będziemy, to jasne. Tego się nie tworzy pstryknięciem palców. Ale nie mamy też leku. Każdy próbuje jak może i wiemy coraz więcej. Kolejne kraje i kolejni lekarze dzielą się doświadczeniem. Wiemy więcej teraz w sierpniu niż wiedzieliśmy wtedy w marcu. 

Początkowe leki, które gdzieś dawały nadzieję okazały się nieskuteczne. Nadal podejmowane są próby leczenia lekami przeciwwirusowymi ale również osoczem ozdrowieńców. Trochę to jednak potrwa zanim znajdziemy najbardziej optymalny sposób postępowania.

Mamy dość

Ja wiem, że macie dość. Był lockdown, wielu ludzi straciło pracę, wiele planów trzeba było zmienić. Wiem. Sama z wielu rzeczy musiałam zrezygnować, przeorganizować codzienność. Ale czy chcielibyście być na miejscu WHO? Epidemiologów? Wirusologów? Lekarzy? Trudne decyzje podejmują. Ale ufam, że wszyscy wykorzystują maksymalnie dostępną wiedzę i na bazie wiarygodnych informacji podejmują kolejne kroki.

Nikt z nas nie chciałby podejmować tak trudnych decyzji w takim ciężkim czasie, nie wiedząc jakie skutki to przyniesie. Kiedy nie wiadomo co zrobić..

Zamykać szkoły czy nie? Otwierać już czy nie? Początkowe głosy, że maski nie mają sensu zostały zastąpione, bo okazało się, że jednak zmniejsza to rozprzestrzenianie się wirusa.

Lockdown dał nam medykom trochę czasu na zgromadzenie środków ochrony osobistej. Przygotowanie gabinetów i logistyczne ogarnięcie opieki nad pacjentami tak by było to możliwie najbardziej bezpieczne. Poznaliśmy trochę wroga i jeszcze lepiej wiemy z czym mamy do czynienia – ale nadal nie wiemy wszystkiego. Nie ma jedynej słusznej decyzji i jednego słusznego postępowania.

Koronawirus istnieje. Mam go dość. Ale czy to oznacza, że będę go negować? Mam też zacząć negować inne choroby? To, że znalazła się lekarka czy lekarz, którzy twierdzą, żę umiera się tylko na „starość” i że nie można przechodzić jakiejś choroby bezobjawowo to tylko świadczy o tym, że powinni się cofnąć w czasie i rozpocząć edukację raz jeszcze…

I jak czas pokazuje nie wszystkie decyzje podejmowane w trakcie pandemii były idealne. Nie wszystkie początkowe założenia okazywały się prawdziwe. Niby choroba miała zabijać tych najbardziej obciążonych, niby miała omijać ciężkim przebiegiem dzieciaki. Ale jednak nie zawsze tak jest. Doczekamy się mnóstwa publikacji z tego tematu. Ale nie na już. Nie na teraz. Nie poznamy natychmiast wszystkich odpowiedzi.

A szkoda. 

wsparcie bloga na patronite: klik

źródła:

  • PEDIATRIA II. Kawalec, Grenda, Kulus, wyd 2018r
  • cdc.gov
  • who.int

9 thoughts on “Fałszywe wirusy czy fałszywe informacje

  1. Bardzo potrzebny wpis w tych czasach, chciałabym żeby każdy zrozumiał to o czym Pani pisze, niestety dla tych którzy to negują, żadne wyjaśnienia zdają się być nie wystarczające. Miejmy nadzieję, że chociaż część się ogarnie.

    Pisze Pani, że niektóre wirusy po latach doprowadzą do raka. Czy mogłaby Pani napisać np. które? Zaciekawił mnie ten temat.

    Pozdrawiam i dziękuje za odpowiedź.

  2. Fajny wpis! W moim odczuciu byłby to dobry wstęp do większego artykułu bo w momencie jak się wciągnąłem…to się urwał 🙁 Jest dużo osób, które nie negują istnienia wirusa ale posługują się stosunkowo małą śmiertelnością jako argumentem i temu podobnymi. Myślę, że fajnie by było wspomnieć o potencjalnych konsekwencjach nawet bezobjawowego przejścia tej choroby. Ostatnio czytałem właśnie o uszkodzeniach płuc czy mózgu właśnie u bezobjawowców bądź osób ze słabymi objawami. Niemniej blog mnie zaciekawił więc dołączam do grupy stałych czytaczy 🙂 Pozdrawiam!

  3. „No dobra. Czyli jednak wirusy istnieją. Niektóre są fajniejsze inne są mniej fajne. Ale nigdy nie wiadomo na kogo trafią. Może wywołają tylko bieguneczkę, może zabiją […] ”

    Dobitnie!

    Końcówka też.

    Mądry wpis. Pozdrawiam!

  4. Bardzo fajny wpis i czuję ogromny niedosyt… Osobiście denerwują mnie ludzie, którzy twierdzą i głośno mówią że nie wierzą w koronawirusa,że to ściema itp. Swoją wiedzę nie opierają na artykułach medycznych/specjalistycznych tylko na jakiś dziwnych stronach, plotkach itp. Skoro nie wierzą i twierdzą że się nie zaraża, niech idą pomagać do szpitala gdzie leżą chorzy na koronawirusa, by pielęgniarka,lekarz,salowa mogli odpocząć.

  5. Dzień dobry,
    Bardzo potrzebny artykuł. Brakuje mi w nim tylko jednej informacji – czy człowiek, który ma te „nieaktywne” wirusy, może nimi zakażać inne osoby? Bo jeśli się nie mylę, to to jest clou całego sporu?
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *