inne

Ja tylko po gwarancję..

Gwarancja

  • Ale da mi pani gwarancję, że to pomoże?
  • Ale da mi pani gwarancję, że nic złego się nie stanie?
  • Podpisze mi pani gwarancję na papierze?

Nie podpiszę. Jestem lekarzem, a nie sprzedawcą AGD. Twoje dziecko jest człowiekiem, a nie ekspresem do kawy.

Mam działać zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Po pierwsze nie szkodzić. Służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu. Mam obowiązek zrobić wszystko, aby pacjent, który jest Twoim dzieckiem otrzymał najlepszą opiekę. Mam nie tylko leczyć, ale też zapobiegać. Bez względu na opcje polityczne, rasę czy wyznanie. Każdego pacjenta traktować mam tak samo dobrze.

Co mogę zrobić?

Mogę przedstawić Ci możliwe opcje, odpowiedzieć na Twoje pytania i wątpliwości, wytłumaczyć. Mogę powiedzieć jakie wnioski wyciągam z wywiadu i badania fizykalnego. Wytłumaczę Ci, zgodnie z moją wiedzą i aktualnymi zaleceniami co trzeba robić dalej i co najprawdopodobniej będzie najlepszym rozwiązaniem dla Twojego dziecka.

Będziemy współpracować.

Ty mi pomożesz. Przedstawisz swój punkt widzenia, będziesz obserwować dziecko, a w razie wątpliwości znowu się skontaktujesz i przyjdziesz na kolejną wizytę.

Najpewniej uda nam się.

Infekcja się skończy, dolegliwości przeminą. Wyciągniemy wnioski z bilansu zdrowia dziecka, ewentualne wątpliwości rozwiniemy dodatkowymi badaniami, skonsultujemy się z dodatkowymi specjalistami. Zaszczepimy zgodnie z kalendarzem szczepień i dziecko uniknie powikłań choroby zakaźnej przed którą chroni preparat.

Ale na żadnym etapie – czy to u dziecka zdrowego czy u dziecka chorego lekarz nie jest od dawania gwarancji. To tak nie działa. Medycyna to nie jest matematyka. To jest życie, które nieustannie zaskakuje.

A miało być zdrowe

Rodzi się dziecko, które miło być zdrowe. Wszystko na to wskazywało. Ciąża przebiegała książkowo, mama nie przyjmowała żadnych leków. Wywiad rodzinny nie był obciążony. Ale noworodek rozwija niewydolność oddechową… Wrodzone zapalenie płuc. A miało być zdrowe…

Chłopiec jest zdrowym przedszkolakiem, któremu buzia się nie zamyka, a jeszcze więcej niż mówi to biega. Ma wielu kolegów w grupie, a dla rodziców jest oczkiem w głowie. Nigdy nie było problemów ze zdrowiem. Sporadyczne przeziębienia, nic więcej. Nagle coś się zmienia. Jego zachowanie. Robi się agresywny. Rozpoczynają się konsultacje. Zanim udaje się coś ustalić to pogarsza się stan chłopca – przewraca się idąc na prostej drodze, nie na siły wchodzić po schodach, mówi coraz bardziej niewyraźnie. Adrenoleukodystrofia. A miał być zdrowy. Był przecież zdrowy…

2-miesięczny niemowlak. Zdrowy, podobnie jak jego siostra i rodzice. Tak nagle. Gorączka. Konsultacja z lekarzem, transport do szpitala, reakcja natychmiastowa. Sepsa meningokokowa. Powikłania. Amputacja. A wszystko było dobrze. Był zdrowy…

To już dzisiaj. Pierwsze urodziny. Małe przyjęcie dla najbliższej rodziny. Niewielki tort z jedną świeczką. Wspólne jej dmuchanie, życzenia i świetna zabawa. Następnego dnia mama coś zauważa. Dziecko jest jakieś inne, ale właściwie nie wie dlaczego. Mierzy mu temperaturę, pyta czy gdzieś coś boli. Po kilku dniach mama nadal jest zaniepokojona. Ale nadal nie wie za bardzo co się zmieniło. Idzie do lekarza. Dziecko płacze, ale lekarz nie widzi w badaniu nic niepokojącego. Prosi aby przyjść za kilka dni w razie wątpliwości. Mama przyznaje, że niepokoi ją zachowanie dziecka. Obserwacja i kolejne konsultacje. Pada hasło „autyzm”. Ostateczna diagnoza pojawia się 15 miesięcy później. A niby wszystko było dobrze..

Najsłodszy niemowlak. Zdrowa 6-miesięczna dziewczynka. Karmiona piersią. Ze zdrowej, planowanej ciąży. Bez obciążonego wywiadu rodzinnego. Do tej pory konsultowana neurologicznie z powodu nieznacznie obniżonego napięcia mięśniowego, rehabilitowana z sukcesem. Osiąga kolejne etapy rozwoju. Nie choruje. Ale pewnego dnia po prostu przestaje się ruszać, coraz wolniej i z trudem oddycha. Rdzeniowy zanik mięśni (SMA). A miała być zdrowa…

Nagle wszystko się zmienia

Choroby genetyczne. Choroby zakaźne. Problemy endokrynologiczne. Choroby psychiczne czy neurologiczne. Każda z tych chorób daje w pewnym momencie o sobie znać. Nawet jeśli jest zapisana w genach to przez lata może pozostać uśpiona.

Znając historie wielu pacjentów, znając obraz kliniczny i przebieg naturalny chorób wieku dziecięcego nigdy nie ośmieliłabym się dawać jakichkolwiek gwarancji.

To co mogę Wam dać to moje zapewnienie, że daje z siebie wszystko kiedy zajmuje się pacjentem. Traktuje go tak, jakbym chciała żeby ktoś zaopiekował się moim dzieckiem. Każdy zasługuje na dobrą opiekę medyczną i pozostaje nam mieć nadzieję, że życie będzie dla naszych dzieciaków łaskawe. Bo nie da się go zareklamować jak coś się popsuje..

7 thoughts on “Ja tylko po gwarancję..

  1. Nigdy nie poprosiłam lekarza o gwarancję, ale wielokrotnie (szczególnie przy najstarszym dziecku) po infekcji łapałam się na tym, że pojechałam do lekarza z dzieckiem tylko dlatego, że wygrały emocje, że czegoś się naczytałam, że w pewien sposób przeniosłam odpowiedzialność na drugą osobę. To przychodzi z czasem. Jak pomyślę jak często z najstarszą córką jeździłam do lekarza 🙈 , żeby tylko uspokoić własne sumienie. Dopiero po infekcji, na spokojnie, przychodzi taka refleksja, „czego się spodziewalaś?, nie pojechałaś do czarodzieja tylko do lekarza, nie u każdego choroba wygląda tak samo napewno” 😳
    Ale szczerze powiem, że na wszelki wypadek mówię lekarzowi wszystko co zauważyłam, chodźby to było nawet mało istotne, za duże są później wyrzuty sumienia, że coś pominęłam, a może to było ważne 🤷

  2. Przecież urodził się zdrowy…..oj tak. Tak myślałam prawie 14 lat temu. No przecież skoro nie ma zespołu Downa (innych chorób genetycznych nie znałam), ma wszystkie paluszki, cały jest piękny i idealny, mówi pełnymi zdaniami w wieku 1,5 l., Potem sam tworzy układy elektroniczne, gra w szachy, to nic się nie może wydarzyć. A jednak. W 9 roku życia wspomniana przez panią Adrenoleukodystrofia.
    Faktycznie nie ma gwarancji, nikt nam jej nie da, nie mamy wpływu na wiele czynników i nikogo nie można winić. Przyszłe mamy w ciąży, chcą usłyszeć od swojego lekarza , że Na Pewno wszystko będzie dobrze. Dziś już wiem, że nikt nie ma takiej pewności i gwarancji dać nie może.

  3. Pani Doktor mam takie pytanie. Dziecko ma mieć szczepienie 4 dawka heksy ale mamy wesele i szczepienie ma odbyć się po 11 dniach po uroczystości. Czy przełożyć szczepienie na później w związku koronawirusem?? Jak Pani radzi bardzo dziękuję??

    1. dzieci raczej łagodnie przechodzą samą infekcje, jeśli taka miałaby się rozwinąć. Jeśli będzie chore to przekładać, jeśli zdrowe to nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *