dla mamy noworodka

bankowanie krwi pępowinowej okiem mamypediatry

„zabezpiecz przyszłość swojego dziecka już dziś”

„wybierz swój pakiet już dziś”

„sprawdź naszą ofertę na dzień taty”

Co to właściwie jest to całe bankowanie?

Informacje na temat bankowania krwi pępowinowej zwykle znaleźć można w ulotkach pozostawionych w gabinetach ginekologów położników. To właśnie kobiety ciężarne są grupą docelową tych informacji.

Płód jest połączony z mamą za pośrednictwem pępowiny. Jak dobrze wiecie to taki sznur z jednej strony połączony z łożyskiem, a z drugiej strony – z dzieckiem. I tym sznurem, który zawiera naczynia, transportowane są wszystkie potrzebne składniki odżywcze i tlen do płodu, a w drugą stronę tym sznurem usuwane są z płodu produkty przemiany materii.

Krążąca w tym sznurze krew pępowinowa to bogate źródło komórek macierzystych. Taki sznur to długość około 50-60 cm i można z niego uzyskać około 60-80 ml krwi pępowinowej (wyjątkowo nawet 120 ml). Zwykle takie 70 ml krwi pępowinowej to ok 800 milionów komórek macierzystych.

Czemu te komórki macierzyste są takie wyjątkowe?

To taki rodzaj komórek, z których mogą powstać inne wyspecjalizowane komórki. Do tego mają zdolność do podziału przez czas nieokreślony.

Z takiej komórki macierzystej, która dzieli się „jak ten wariat” możemy otrzymać całe mnóstwo fajnych, zdrowych komórek układu krwiotwórczego.

Niezwykłe właściwości komórek macierzystych są wykorzystywane w medycynie do leczenia przede wszystkim chorób nowotworowych, niektórych chorób metabolicznych czy niedoborów odporności. Dodatkowo próbuje się je wykorzystywać w eksperymentalnych terapiach (np. w zawale mięśnia sercowego, cukrzycy, osteoporozie, chorobach neurodegeneracyjnych).

Krew pępowinowa to nie jest jedyne źródło komórek macierzystych. Jest jeszcze szpik kostny i krew obwodowa. Trochę więcej o tym poczytasz tutaj: klik

To po co pobierać krew pępowinową skoro można komórki macierzyste pobrać też od osoby dorosłej – ze szpiku czy z krwi obwodowej?

No cóż. Komórki ze wspomnianego sznura pępowiny są lepsze. Są bardziej wyjątkowe od innych komórek macierzystych. Między innymi: po przeszczepieniu takich komórek biorcy są one mniej reaktogenne, a w praktyce oznacza to, że wyższa jest szansa, że przeszczep się przyjmie u pacjenta. Możliwe jest nawet przeszczepienie częściowo niezgodnych z HLA biorcy komórek macierzystych pobranych ze sznura pępowiny.

Nie będę tego dokładnie tłumaczyć, ale w dużym uogólnieniu chodzi o to, że każdy z nas ma zapis genów na jednym z chromosomów i przy szukaniu dawcy dla pacjenta staramy się by oba zapisy (u biorcy i dawcy) jak najbardziej do siebie pasowały, bo w takiej sytuacji jest mniejsze ryzyko powikłań po przeszczepieniu. W przypadku komórek pępowinowych nawet jeśli jest jakaś niezgodność w tym zapisie to takie powikłanie jak „przeszczep przeciwko gospodarzowi” zdarza się rzadko – z jednej strony jest to plus, ale z drugiej strony, o czym wspomnę nieco niżej – autologiczne przeszczepy są raczej rzadko stosowane w najczęstszych nowotworach wieku dziecięcego.

Dzieje się tak dlatego, że hematolodzy chcą jak największej zgodności i jak najmniej wyrażonej reakcji „przeszczep przeciw gospodarzowi”, ale w jego towarzystwie idzie też reakcja przeszczep przeciw białaczce” na której oczywiście lekarzom zależy.

Z innych zalet komórek krwi pępowinowej należy wymienić niskie ryzyko przeniesienia chorób infekcyjnych na biorcę.

Dodatkowo komórki te mają większą zdolność do dzielenia się (proliferacji) niż komórki macierzyste wyseparowane z krwi obwodowej czy ze szpiku.

Czyli te komórki są najlepsze?! Bankujemy?!

No niestety idealnie nie jest. Problem tkwi w tej wspomnianej ilości krwi pępowinowej (średnio 70 ml). Jedna jednostka krwi pępowinowej zawiera taką liczbę komórek krwiotwórczych, która pozwala na wykonanie bezpiecznego przeszczepienia u pacjenta ważącego do około 30 kg (+/- 12 rż). Dlatego nie w każdej sytuacji i nie dla każdego pacjenta będzie to dobre rozwiązanie, chociaż są próby łączenia komórek z krwi pępowinowej od dwóch różnych dawców.

Instytucje prywatne bankujące krew pępowinową określają ją jako „polisę na życie” dla danego dziecka. I tak to widzi rodzic – moje dziecko w razie choroby nowotworowej (np białaczki – najczęstszego nowotworu dziecięcego) będzie uratowane. Tymczasem przeszczep autologiczny, czyli przy wykorzystaniu własnych komórek, w przypadku białaczek nie jest stosowany.

Komórki macierzyste z krwi pępowinowej dla danego dziecka możesz wykorzystać gdy zachoruje ono np na neuroblastomę i znajdzie się w grupie złych czynników prognostycznych. Lub gdy zachoruje na chłoniaka Hodgkina (u dzieci do 15 roku życia ogromna rzadkość). Szansa, że Twoje dziecko będzie miało neuroblastomę jest jak 9:1 000 000, co przy białaczce 30:1 000 000 jest naprawdę mało prawdopodobne.

Takich autologicznych przeszczepień krwi pępowinowej w Europie jest zaledwie kilka rocznie.

To nie bankować?

Tego nie powiedziałam. Chciałabym Wam jednak uświadomić na co ewentualnie takie komórki można wykorzystać. Przede wszystkim jako przeszczep allogeniczny, czyli dla kogoś innego.

Jeśli masz starsze dzieci z historią onkologiczną lub w Twojej rodzinie (rodzice, rodzeństwo) jest jakaś przeszłość onkologiczna. Albo w sytuacji gdy wywiad rodzinny obciążony jest chorobami neurodegeneracyjnymi. W takich sytuacjach takie prywatne bankowanie może mieć sens, bo zabezpieczasz coś dla swojej rodziny. Są eksperymentalne terapie regeneracyjne z użyciem komórek macierzystych, które obejmują stwardnienie rozsiane, autyzm, mózgowe porażenie dziecięce.

Bankowanie publiczne

To jest coś czego jestem zwolenniczką i co powinno być ogólnodostępne.

W Polsce najwięcej uwagi poświęca się bankowaniu krwi pępowinowej z sektora prywatnego. To taka sytuacja kiedy rodzic ponosi koszty pobrania i bankowania krwi pępowinowej. W bankowaniu prywatnym zakłada się, że krew pobierana jest z przeznaczeniem dla rodziny (rodzeństwa) dziecka, rzadziej dla samego dziecka. Przy czy w tej pierwszej sytuacji – gdy chcemy wykorzystać krew dla brata czy siostry to obowiązuje nas oznaczenie wyżej opisanych HLA i szansa, że będzie odpowiednie wynosi 25%.

Sektor publiczny to nieco inna para kaloszy. Tutaj koszty pobrania i przechowywania krwi pępowinowej ponosi państwo lub publiczny bank. Ale rodzic nie ma prawa dysponowania tymi komórki – nie będą jego własnością. Zostaną za to włączone jako źródło komórek macierzystych do banku i w razie poszukiwania dawcy dla osoby chorej mogą zostać wykorzystane. Tutaj oczywiście też oznaczamy HLA aby dopasować do biorcy najlepszego dawcę.

Zdecydowanie częściej komórki krwi pępowinowej wykorzystywane są dla dawców niespokrewnionych poprzez bank publiczny niż z sektora prywatnego.

Jeśli zdecydujesz się na pobranie do banku publicznego to prawdopodobieństwo wykorzystania tych komórek dla dawcy niespokrewnionego wynosi 1:22. W sektorze prywatnym wykorzystanie dla dziecka, od którego zostały pobrane komórki to szanse jak 1:20 000 (dla rodzeństw 1:4 000).

Jak to wygląda w Polsce przy przeszczepianiu?

W praktyce komórki macierzyste z krwi pępowinowej są brane pod uwagę właściwie jako ostatnie i rzadko kiedy są wykorzystywane do przeszczepienia. Przede wszystkim ze względu na ilość materiału, o której wspomniałam na początku.

Publiczne bankowanie krwi pępowinowej jest zalecane przez ekspertów, w tym przez Amerykańską Akademię Pediatrii, bo w sytuacji publicznego jej przechowywania jest największa szansa na jej wykorzystanie. Najwięcej wskazań medycznych do jej użycia.

Bankowanie prywatne – TAK, jeśli Twój wywiad rodzinny jest obciążony i jest szansa, że komórki macierzyste wykorzysta Twoja najbliższa rodzina (niekoniecznie dziecko od którego krew jest pobierana).

Niestety to co najbardziej zalecane i potrzebne, czyli publiczne bankowanie w Polsce jest mało dostępne i w praktyce bardzo trudne do wykonania (są ośrodki w Warszawie i bodajże w Kielcach, które takie pobranie do banku publicznego oferują).

Wsparcie bloga na patronite: klik.

Źródła:

  • Przeszczepianie krwi pępowinowej, Autor: prof. dr hab. n. med. Jan Styczyński, Katedra i Klinika Pediatrii, Hematologii i Onkologii, Collegium Medicum im. L. Rydygiera w Bydgoszczy, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Szpital Uniwersytecki nr 1 im. Jurasza w Bydgoszczy Kierownik Katedry: prof. dr hab. Mariusz Wysocki
  • https://www.dkms.pl/pl/przeszczepienie-szpiku-kostnego-podstawowe-informacje
  • Cord Blood Banking for Potential Future Transplantation William T. Shearer, Bertram H. Lubin, Mitchell S. Cairo, Luigi D. Notarangelo, SECTION ON HEMATOLOGY/ONCOLOGY, SECTION ON ALLERGY AND IMMUNOLOGY

15 thoughts on “bankowanie krwi pępowinowej okiem mamypediatry

  1. A jak ma się pobranie krwi pępowinowej do czasu odpępnienia? Rozumiem, że przy pobieraniu tej krwi nie czeka się, aż pępowina przestanie tętnić. Czy dziecko nie jest wówczas pozbawisne m.in. zapasów żelaza, których większość otrzymuje właśnie po porodzie z pępowiny?

  2. Nie napiszę niczego nowego. Ale jestem trochę rozczarowana bankowaniem krwi. Bardzo chciałam żeby przy porodzie była pobrana krew pępowinowa. Ale nie było mnie stać na jej bankowanie, zwłaszcza, że to mój pierwszy syn i szansę na wykorzystanie krwi były oszacowane jako niskie. Rozważałam pobranie i nieopłacenie przechowywania (żeby pobrana krew trafiła do domeny publicznej), ale wykupienie pakietu pobraniowego również było zbyt dużym kosztem żeby sprezentować komuś nieznanemu komórki macierzyste. Gdyby to była kwestia 100 zł (albo opcja bezpłatna, tak jak oddaje się zwykłą krew) myślę, że wiele osób zdecydowałoby się wstawić krew do bankowania publicznego.
    Podobnie było z mlekiem. Od samego początku laktacji wiedziałam, że są banki mleka i chętnie oddawałabym codziennie porcję (lub porcje) żeby na oddziałach zastąpić mieszankę preparowanym mlekiem kobiecym. Jednak w moim miasteczku było to niemożliwe. A szkoda, bo laktacja okazała się dla mnie znacznie łatwiejsza niż mogłoby się wydawać po opiniach innych mam i chętnie podzieliłabym się tym dobrem z wcześniakami lub głodomorkami, których mamy miały trudniejszy start.

    1. Rodzice nie płacą za publiczne bankowanie krwi pępowinowej. Tak samo jak ze zwykłą krwią obwodową, dla dawcy jest to nieodpłatna usługa., tyle że jest to możliwe tylko w kilku szpitalach w Polsce.

  3. Ja 4 lata temu pobrałam krew od córki i teraz mam właśnie mieszane uczucia, mimo ze udało nam się pobrać dużo- 120 ml.
    zgadza się w Kielcach pobierają krew pępowinowa do banku publicznego, który znajduje się pod Kielcami

  4. Rewelacyjny artykuł! Kiedy dwa lata temu byłam w drugiej ciaży(pierwsze dziecko jest z wielowadziem o nieznanej etiologii)szukalam obiektywnych opinii na temat wykorzystania krwi pepowinowej. W necie ciężko, lobby firm prywatnych bardzo jest duże, dopiero rozmowa z genetykiem uświadomiła, że szansa na wykorzystanie w większości chorób jest znikoma. Warto wspierać tylko publiczne banki?

  5. W szkole rodzenia w Kielcach były spotkania właśnie z przedstawicielami sektora prywatnego i publicznego informację jak pobrać krew, sznur pepowinowy i koszty, przez chwilę rozważaliśmy z mężem bo teściowa miała raka moi rodzice problemu z sercem więc różnie może być, ale koszty prywatnie są zbyt duże ktoś powie że zdrowie nie ma ceny owszem ale czasem trzeba odpuścić. Jak się okazało do baku publicznego nie mogę oddać bo problemu z tarczyca skreslaja mnie z list osób od których można pobrać krew pępowinową.
    Znam taki przypadek że rodzice zbierają pieniądze żeby wyjechać do Bankoku (chyba) bo w Kraju nie da się w ten sposób pomóc.

  6. To ja się wypowiem jako mama dwóch synów, ktorym bankujemy krew w prywatnym banku. Informacji o publicznym bankowaniu jest jak na lekarstwo, więc zdecydowalismy sie na opłaty. To ok. 500 zł rocznie za 1 dziecko przeliczyliśmy na miesiące i wyszło, że 50 zł miesiecznie to de facto dwa lunche czy 2 butelki lepszego wina z czego jesteśmy w stanie zrezygnować dla dzieci. Co więcej dziadkowie chłopaków uznali, że będą się do tego abonamentu dorzucac w ramach prezentu urodzinowego zamiast kupować kolejne plastikowe badziewie.
    Dlaczego zdecydowaliśmy sie na bankowanie? Mój gin, ordynator oddziału gin-poł w drugim największym szpitalu w naszym dużym mieście powiedział tak: nie będę państwa oszukiwać, ta dziedzina medycyny w porównaniu do innych, dopiero raczkuje, ale w bardzo szybkim tempie, jak cały świat. Jeśli przypomną sobie państwo jakie mieliscie telefony 4 lata temu (a było to w 2013 roku, gdt bylam w ciąży), to zrozumieją państwo tempo ogolnoswiatoawgo postepu. Wiec jest duza szansa, że znajdą się nowe możliwości wykorzystywania krwi pępowinowej. Poza tym, jesli mogą sobie Państwo na to pozwolić, to warto to zrobić. Choćby dla spokoju sumienia. Żeby nie bylo sytuacji, że stoją państwo nad łóżkiem chorego dziecka, lekarz pyta czy mają Państwo krew pepowinową, a wy powiecie, że nie…

  7. Przy pierwszym dziecku zdecydowalismy sie na bankowanie (przy mojej dzisiejszej wiedzy na ten temat byc może podjelibysmy inna decyzje). Teraz jestem w drugiej ciazy i bardzo prosze o Pani opinie – czy bankowac u drugiego dziecka rowniez? W mojej rodzinie częste sa przypadki nowotworow, u osob w srednim i podeszlym wieku.

    1. Powiem tak – sporo zależy od tego jakie to były nowotwory. Ale… jeśli macie fundusze, a takie bankowanie w jakikolwiek sposób Was uspokoi to myślę, że warto rozważyć, jako ochronę dla dziecka. Raczej mało prawdopodobne, aby ta krew przydała się dziecku kiedy będzie „stare”. Bo dla dorosłej osoby będzie jej po prostu za mało – chyba, że znajdzie się możliwość jej połączenia z innym materiałem.

  8. Bardzo cieszę się, że ktoś obiektywnie w końcu podjął ten temat 🙂 Ja akurat popieram bankowanie, a dla osób zgłębiających ten temat, wpis może okazać się bardzo pomocny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *