inne, o szczepieniach

Pneumokoki – strach

W internecie kolejna sensacja, kolejne domysły i kolejne mity. Nie zliczę nawet ile w ostatnim czasie otrzymywałam od Was pytań, ale i screenów (UWAGA UWAGA) – screenów z social mediów… Ja rozumiem, że fb ma moc, ale nadal nie jest lekarzem.

Poza jednym dokumentem wystosowanym przez pewne stowarzyszenie, w którym przedstawione jest żądanie wycofania serii szczepionki nie otrzymałam żadnej dokumentacji. Wspomniany wniosek również takiej dokumentacji nie zawiera jedynie oświadczenia rodziców. Numer serii szczepionki krąży w internecie i sieje strach wśród rodziców. To jakiś obłęd.

Pytacie mnie jakie jest moje zdanie… Żadne z tych dzieci, których rodzice dołączają do wniosku swoje oświadczenia nie było moim pacjentem, więc nie mam zamiaru wypowiadać się na ich temat. Nie posiadam ich danych personalnych – wiem to co Wy na temat chłopca ze szpitala w Radomiu – koncentruje się przede wszystkim na wystosowanych oświadczeniach – szpitala i rodziców dziecka.

Ilość opinii i komentarzy na temat wyżej wspomnianego pacjenta jest gigantyczna. Każdy wie lepiej. Każdy wie jakie zlecenia powinno dostać to dziecko, jak je leczyć i co mu dolega. Proponuję dać spokój komentarzom i po prostu wspierać dobrym słowem małego chłopca i jego rodzinę. Dobrym słowem – a nie domysłami i teoriami spiskowymi. Dziecko jest pod opieką lekarzy, a nie facebooka.

Zrezygnujcie z języka nienawiści i chamstwa bez względu na to po której stronie stoicie, bo nie tylko przeciwnicy szczepień mają swoje za uszami.

Odniosę się jednak do kilku wspomnianych screenów, które krążą w internecie na profilach publicznych, więc nie są żadną tajemnicą. I dzisiaj będzie trochę o tym.

Chodź! – nazmyślamy, postraszymy

Z medycznego punktu widzenia w tych wypowiedziach zbyt dużo informacji przeczy sobie nawzajem. Jedyna sprawa, która się zgadza to wspomniana seria szczepionki. Skoro ktoś podaje swoje dane personalne i opisuje, do jakiego szpitala jego dziecko trafiło z powodu podanego szczepienia to podaje sporo informacji, które jak się okazuje są totalną bzdurą, a taki pacjent nawet we wspomnianym szpitalu nie był.. Po co te kłamstwa? Dlaczego niektórzy postawili sobie za cel straszyć innych rodziców. Dlaczego zamiast siedzieć na fb i wymyślać historie nie usiądą z książką i się nie pouczą? Nie przeznaczą tego wolnego czasu na edukację? Lub po prostu dla rodziny?

Przeraża mnie takie podejście – i to nie tylko w temacie szczepień. Jak ktoś Wam napisze w social mediach, że zakłada ochraniacze na łóżeczko i to jest super bezpieczne, albo nie zapina dziecka w pasy w samochodzie to też będziecie tak robić? Chyba poszukacie faktów w wiarygodnych źródłach?

Fakty

W ostatnim czasie żadna seria szczepionki przeciw pneumokokom nie została wycofana.

NIZP-PZH (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny) od prawie 70 lat jest ośrodkiem państwowej kontroli produktów leczniczych immunologicznych i krwiopochodnych. Zakład Badania Surowic i Szczepionek, gdzie przeprowadza się kontrolę, jest Państwowym Laboratorium Kontroli Produktów Leczniczych i jest częścią europejskiej sieci Laboratoriów Kontroli Produktów Leczniczych.

To wspomniane laboratorium nie przypomina jednak zestawu małego naukowca, a mam wrażenie, że niektórzy uważają, że można badać szczepionki wszędzie gdzie się chce i jak się chce. Laboratorium Kontroli Produktów Leczniczych posiada odpowiednią akredytację Polskiego Centrum Akredytacji oraz atestację EDQM. Laboratorium jest niezależne od producenta – podobnie jak jego pracownicy. Nie ma mowy o konflikcie interesów.

Przy czym kontrola w Zakładzie Badania Surowic i Szczepionek jest kolejną już kontrolą (najpierw producent, a później weryfikacja przez niezależne laboratoria z europejskiej sieci).

Kolejne mity

Dostałam kiedyś wiadomość od pewnego fejsbukowicza jakoby miał znajomości w firmie transportującej szczepionki i „powiedział, że wyłączają lodówkę z oszczędności” i to jest dowód, że szczepionki są złe.

Serio? Jakiś pan wie lepiej? A może jednak urządzenia monitorujące i laboratorium? Transport jest ściśle kontrolowany przez odpowiednie urządzenia.

Obraz autorstwa Ramdlon na Pixabay

Kolejne fakty i badania

Wracamy do wspomnianego Laboratorium – w pierwszej kolejności weryfikuje się tam podstawowe informacje na temat dostarczanych do analiz próbek. Poza nazwą, numerem seryjnym czy oznakowaniem opakowania kontroluje się również warunki transportu na podstawie wydruku z systemu monitorującego.

Następnie szczepionki przechodzą szereg badań – biologicznych, biochemicznych, mikrobiologicznych, serologicznych oraz molekularnych.

I sprawdza się KAŻDĄ serię szczepionki wyprodukowanej w Polsce. Szczepionki produkowane poza granicami kraju, a dopuszczane do obrotu w Polsce również są kontrolowane przez laboratoria zagraniczne – takie odpowiedniki naszego Laboratorium Kontroli – z odpowiednią akredytacją i atestacją.

Gdy szczepionka dostępna jest już na rynku to nadal przeprowadzane są jej kontrole – jakości, bezpieczeństwa i aktywności. Dodatkowo jeśli po wprowadzeniu do obrotu będą jakiekolwiek podejrzenia co do złego przechowywania czy błędnego oznakowania to również mają miejsce kolejne badania (kolejna weryfikacja!).

Jest stały monitoring przechowywania szczepionek (również w dni wolne od pracy). Są specjalne alarmy, w które wyposażone są systemy chłodnicze i na bieżąco przekazują informacje o wszystkich odchyleniach.

Bez sensu

Dlatego jak czytam, że jakaś mama, namówiona przez koleżankę, kupioną szczepionkę zamiast do przychodni przekazała na badanie składu do laboratorium to oczom nie wierzę. Może jeszcze w kieszeni ją niosła? Nie wierzcie w takie historie, bo naprawdę nadają się do kosza.

Szczepionki to niewątpliwe osiągnięcie medycyny. Szczepionki to są dziesiątki i setki lat pracy naukowców. To jest precyzyjna kontrola na wielu etapach. To nie jest kwestia wiary ale nauki.

Nie snujcie domysłów, nie dajcie się straszyć na forach internetowych. Można tam przeczytać, że na chorobę nerek podawać należy wodę z solą w stężeniu pół na pół, że na chłoniaka dobrze działa dieta, że rak piersi sam się cofnie i nie warto iść do lekarza. Chcecie takich rad?

Nie proście mnie o ustosunkowanie się do konkretnego pacjenta, bo nie mogę jako lekarz opierać się na internetowych sensacjach – przecież mogłabym wprowadzić kogoś w błąd.

Przypomnę Wam jeden z moich wpisów na instagramie – odnosi się do innej sytuacji, ale daje zarys obrazu, z którym chciałabym Wam zostawić.

View this post on Instagram

Wiecie kto to? To ja. 9 lat temu. To miejsce to byl w tamtym czasie moj drugi dom. To miejsce to oddział hematologii dziecięcej w Gdańsku. Przeżyłam tam wiele cennych chwil. Spędziłam tam ponad 4 lata. Mogłabym o tym napisać książkę. Czemu wspominam to miejsce właśnie dzisiaj? Kilka osób prosiło żebym wypowiedziała się w pewnej sprawie. Nie zrobię tego… Dlaczego? Powiem Wam czego nauczyłam się w trakcie tych wspomnianych 4 lat. Zrozumiałam, że choroba nie wybiera. Zrozumiałam, że choroba potrafi zabrać dziecko, przyjaciela, że atakuje zaraz po urodzeniu ale i po wielu zdrowych latach życia. Zrozumiałam, że miłość rodzica to siła. Zrozumiałam, że rozpacz rodzica to serce rozdarte na milion kawałków. Widziałam każdy etap choroby, jej diagnostykę i leczenie. Widziałam powroty do zdrowia, byłam świadkiem cudów, ale widziałam też śmierć. Miałam swoje wzloty i upadki. Płakałam i śmiałam się. Zdarzało mi się wątpić. Byłam też świadkiem kilku medialnych afer. Zrozumiałam, że to co pokazują media to tylko cząstka historii. ZAWSZE. Widziałam jak ludzie zmieniają brzmienie poszczególnych historii i jak wiele zależy od przekazu. Nauczyłam się, aby nie oceniać i nie opiniować na podstawie medialnego przekazu. Jedynie wtedy, kiedy mam dostęp do dokumentacji, do relacji obu stron. Nauczyłam się również, że ta relacja: ➡lekarz-rodzic śmiertelnie chorego dziecka ⬅ to relacja szczególna… Wypracowana przez tygodnie, miesiące, lata. Ta relacja również przeżywa swoje wzloty i upadki. To trudna i pełna emocji relacja. Dlatego jeśli mnie pytacie to odpowiadam – nie wiem co tam się wydarzyło, nie wiem co zrobić, nie mam zdania. Ale rozumiem, że nie jest to łatwe. Dziwię się tylko, że dla wielu osób to takie proste. Ze mają diagnozy, przyczynę choroby i gotowe leczenie… i to przez internet – bez zbadania pacjenta, a Ci, którzy są tak blisko nie mają nic prócz nadziei…. Życzę małemu Alfiemu i jego najbliższym – spokoju. Moja modlitwa jest z nimi. . . #miłość #wiara #nadzieja

A post shared by Dagmara Chmurzyńska-Rutkowska (@mamapediatra_blog) on

Polecam Waszej uwadze wpis o procesie kontroli szczepionek: https://www.crazynauka.pl/kontrola-szczepionek-kto-za-tym-stoi-i-jak-to-sie-robi/

Polecam wiarygodne źródło informacji o szczepionkach: szczepienia.info
Zwłaszcza wpis o szczepionce przeciw pneumokokom i możliwych następstwach: klik.

26 thoughts on “Pneumokoki – strach

  1. Witam.
    Mam pytanie do Pani odnośnie postępowania takiego rodzica, który obserwuje o swojego dziecka możliwy NOP. Jak należy weryfikować, czy wystąpienie niepokojących objawów to NOP. Dlaczego pytam … A no dlatego, że syn mój w ósmej dobie po szczepieniu dostał pokrzywki na całym ciele, trwającej 5 dni. Sytuacja powtórzyła się w 18tej dobie. Tym czasem pediatra nie zaklada, że to reakcja poszczepienna. Nadmienię, że syn nigdy wczesniej nie miał żadnych symptomów alergicznych. I dodam jeszcze, że sytuacja miała miejsce po szczepieniu przeciw pneumokokom, serią której numer krąży po internecie.
    Proszę wybaczyć, ale gdy to dotyka twoje własne dziecko, trudno jest pozbyć się obaw, że to reakcja na szczepienie. Nie wiem też, jak nie bać się teraz kolejnych szczepień. Widok dziecka czerwonego jak raczek od stóp po czubek glowy, naprawdę nie jest niczym błachym. Jeśli jest Pani zainteresowana mogę podesłać zdjęcia syna i książeczki szczepień.
    Mój pediatra rozłożył tylko ręce, zaprzeczając jednocześnie możliwości wystąpienia NOP. A chyba nie muszę przypominać, że zgodnie z Polski prawem wszelkie reakcje 4 tyg po szczepieniu powinny być zgłaszane jako NOP.
    Pozdrawiam
    K.L.

    1. Jeśli chodzi o NOP to jest to związek czasowy, więc zgłosić można wszystko co się w tym czasie zadzieje. Jeśli chodzi jednak o przyczynę tej wysypki pokrzywkowej to raczej doszukiwałabym się jej gdzieś indziej – szczepienie jako takie może ją wywołać, ale powinna pojawić się dużo wcześniej. Co innego przy szczepieniu odra-świnka-różyczka – tutaj wysypki pojawiają się nawet 14 później. Z moich oddziałowych obserwacji wynika, że często czynnik alergiczny – u dzieci zwykle pokarmowy powoduje pokrzywkę, która po kilku dniach ustępuje i lubi w ciągu tygodnia nawracać. Prawdopodobnie nie uda się ustalić co takiego wywołało tę wysypkę. jeśli sytuacja miałaby się powtórzyć to wtedy pewnie jakieś testy alergiczne by się przydały – ale bardziej rozszerzone, bo przypuszczam, że to bardziej jakiś konserwant czy dodatek niż sam produkt jako taki – wtedy pewnie jakieś objawy pojawiłyby się już wcześniej.

  2. Kurczę, do mnie też dotarły te informacje i muszę szczerze przyznać, że zaczęłam zastanawiać się czy mój Kazik za w tygodnie pójdzie na drugą dawkę szczepienia. Tyle jest wszędzie sprzecznych informacji, mam wrażenie, że każdy radzi inaczej. Jestem zwolennikiem szczepień, idziemy zgodnie z kalendarzem na wszystkie, ale każda taka historia powoduje u mnie ogromny strach, że to mogło właśnie nas dotknąć. Straszne uczucie.

    1. Rozumiem. Dlatego zdecydowałam się napisać ten wpis. Z drugiej strony zawsze jest choroba zakaźna – o tym trzeba pamiętać, bo po to szczepimy. ja również szczepię.

      1. W ten poniedziałek to jest 4.03 mój syn przyjął drugą dawkę infanrix Heksa
        na 11 03 jesteśmy zapisani na przyjęcie pierwszej dawki prevenar 13 szczepionka na pneumokoki i tu moje pytanie
        synek ma 5 miesięcy Czy ten tydzień to nie za mały odstęp pomiędzy tymi szczepieniami?
        Synek urodzony jest 23.09.2018
        Pierwsza dawkę prevenar 13 ma przyjąć 11.03
        Czyli jaki schemat mnie będzie obowiązywał?2+1 czy 3+1
        Bardzo proszę o odpowiedź 🙂

        1. odstęp jest dobry, bo obie szczepionki są inaktywowane i można je podawać w dowolnym odstępie czasu. Dla dzieci urodzonych o czasie obowiązuje schemat 2+1

  3. Ta historia jest straszna
    Pytanie , co i od czego stało się temu dziecku jeśli to nie od tej szczepionki ?
    Jak to sie moglo stać ? Jakaś hipoteza ?

  4. Witam, ja mam pytanie odnośnie odroczenia szczepienia. Jak długo można je odkładać? Córka ma 10tyg., pierwsze szczepienie miała w szpitalu, teraz odraczamy, bo albo ona była przeziębiona, albo ja albo starsza córka była „niewyraźna”. Zaleca się wykonać kolejne szczepienie do 8t.ż. Planujemy szczepić 6w1(chciałam 5, ale w przychodni nie ma…), czy możemy więc spokojnie przeczekać ten sezon grypowy czy lepiej iść na szczepienie zaraz po wyzdrowieniu?

    1. szczepienie powinno się wykonać jak najszybciej, bo dziecko we wszystkich infekcjach i sezonach grypowych powinno mieć już ochronę. jakąkolwiek.

  5. Witam, a ja mam pytanie jak długo można odraczać szczepienie? Chodzi o obowiązkowe w 6-8t.ż. Córka ma obecnie 10tyg. była przeziębiona i panuje sezon grypowy, mogę odczekać do wiosny ze szczepieniem?

  6. A mam pytanie. Ostatnio moj synek zostq zaszczepiony m.in. przeciw pneumokokom( dostal dwie obowiazkowe szczepionki). Lekarz wspominal o potencjalnej goraczce, zaczerwienieniu skory w miejscu ukucia. Zadnych z tych objawow nie bylo, jednak od tego czasu zaobserwowalam mniejszy apetyt u dziecka (ktory powoli wraca do normy). Czy moze to byc rowniez efektem ubocznym pobszczepjeniu? Przyznam ze nieco mnie to nirpokoi.

    1. Jak najbardziej może to być efekt szczepienia. Jeśli wszystko wraca do normy, a sytuacja nie trwała długo to raczej bym się nie doszukiwała innych przyczyn. Jeśli nadal będzie to trwało to wtedy będzie konieczna diagnostyka np badanie moczu.

  7. A ja mam pytanie odnośnie schematu szczepienia Prevanerem 13? Dziecko urodzone o czasie zdrowe. Który schemat wybrać? Jedni piszą że musi to być 3+1 A znalazłam też informacje że można już 2+1

  8. Podepne sie pod pytanie o preveren 13,jak szczepic wczesniaka z 35tc zadnych problemow zdrowotnych oprocz tego ze dziecko urodzone przedwczesnie.

  9. Witam, mam pytanie, będe bardzo wdzięczna za fachową opinię. Córka obecnie 22 miesiące. Szczepiona na pneumokoki szczepionką Synflorix, pierwsza dawka w 2 miesiącu, druga dawka końcem 4tego miesiaca. Nie dostała dawki przypominającej ze względu na ciągłe następujące po sobie zdzarzenia chorobowe. Czy w tym momencie można/jest sens podać dawkę przypominającą, skoro powinna być podana po ukończeniu pierwszego roku? (Dodam że początkiem maja w pierwszej kolejności będziemy szczepić zaległą Hexacimę dawka przypominająca)

  10. Mam pytanie. Moje dziecko ma nadal żółtaczkę. Właśnie kończy drugi miesiąc. Czy żółtaczka jest przeciwwskazaniem do szczepienia na pneumokoki?

  11. We wtorek mamy szczepienie przeciwko pneumokokom, prawdopodobnie wybierzemy Prevenar 13 ( synek skończył 4 miesiące, 1 dawka po 3 tygodniach od hexy). W sobotę czyli 4 dobe po szczepieniu mamy wyjeżdżać nad nasze morze na 2 tygodnie. Czy po takim szczepieniu można sie wybierać sie w taka podróż czy może zaczekać te 7 dni , lub też zaszczepić po przyjeździe? Nasza pediatra nie chce nas puścić bez tego szczepienia. I jeszcze jedno pytanie- jak wyglada ochrona po pierwszej dawce? Dziękuję i pozdrawiam:)

    1. Myślę, że to słuszna decyzja, by zaszczepić przed wyjazdem i już z jakimś poziomem ochrony jechać na urlop. Już po kilku godzinach od podania szczepionki układ immunologiczny reaguje, więc po kilku dniach jakiejś ochrony spodziewać się można. Do pełnej mobilizacji do walki z pneumokokami konieczne jest oczywiście podanie kolejnych dawek, ale już od pierwszej dawki ochrona jest. Można jechać, ewentualnych niepożądanych odczynów poszczepiennych spodziewać się można zwykle w pierwszych 2-3 dobach od szczepienia. Powinny szybko ustąpić. Także na wyjazd już bym się rewelacji w reakcji na szczepienie nie spodziewała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *