żywienie

Na jakie produkty uważać? – dylematy nie tylko mamy niemowlaka

No właśnie, na co uważać układając jadłospis dla dziecka? Na alergię? Na cukier? Na konserwanty? Im dziecko starsze tym więcej dylematów. Jakość produktów to podstawa. Także zaczynajmy.

Jak uniknąć alergii?

Wiele jest informacji w internecie na temat późnego wprowadzania produktów uzupełniających o potencjalnych możliwościach alergizujących. Problem polega na tym, że są nieaktualne. Stanowisko Komitetu Żywienia ESPGHAN, jak również opinia Amerykańskiej Akademii Pediatrii (AAP) głosi, że w chwili obecnej nie ma dowodów naukowych uzasadniających eliminację lub opóźnione wprowadzenie pokarmów potencjalnie alergizujących. Do tych produktów zalicza się: mleko krowie, jaja, orzeszki ziemne, inne orzechy, ryby i owoce morza. 

Stąd w najnowszych kalendarzu żywieniowym wprowadza się żółtko razem z białkiem, nie ma konieczności odraczania wprowadzenia ryb do schematu itd. W niektórych „idących z postępem” krajach pojawiły się nawet tezy, jakoby wczesne wprowadzania masła orzechowego u dziecka w trakcie rozszerzania diety miało je uchronić przed alergią w przyszłości. Tylko, która mama odważy się na takie działanie skoro teraz wszystko musi być bez cukru i bez konserwantów? 😉

Warto jednak pamiętać jakie produkty znajdują się na tej liście i przy ich wprowadzaniu obserwować dziecko uważnie. Nie zaleca się podawania ich po raz pierwszy z żłobku czy w restauracji. Sytuacja idealna jest wtedy gdy mama w trakcie wprowadzania tych produktów do diety karmi jeszcze dziecko piersią. To swego rodzaju anty-alergiczna i zapobiegająca celiakii osłona 🙂

Co z histaminą? 

"krótkie dziecko" ale długa lista produktów na które trzeba uważać :)

Jest też dość długa lista produktów zawierających histaminę czy też tyraminę lub serotoninę. Te składniki naszej diety mogą być odpowiedzialne na przykład za wystąpienie wysypki. Dlatego również obserwuj dziecko w trakcie ich podawania. Należą do nich:

  • ananas
  • banany
  • truskawki
  • drożdże
  • czekolada
  • kakao, nugat
  • sery: Cheddar. Gouda, Harzen, Parmesan
  • ketchup
  • orzeszki ziemne
  • pomidory, ogórki kiszone
  • bakłażan
  • szpinak
  • ryby: anchois, łosoś, śledzie, makrela
  • soja, kiełki fasoli
  • wołowina
  • sos sojowy
  • różne peklowane warzywa i owoce

Warto uważać na produkty z tartrazyną (E 102), która stosowana jest między innymi do wytwarzania napojów gazowanych. Pobudza ona uwalnianie histaminy w organizmie. Znany wszystkim Glutaminian sodu (E 621) wzmacnia smak wielu potraw. Czasami aż nie chce się wierzyć do ilu rzeczy to dodają. Glutaminian sodu może prowadzić do spadku ciśnienia, bólu głowy, przyśpieszonego bicia serca czy nadmiernego pocenia się. Dlatego uważaj mamo na te produkty i staraj się nie podawać ich dziecku.

Jeżeli Twoje dziecko jest alergikiem lub jest podejrzane o alergię to również unikaj wymienionych wyżej produktów z histaminą, tyraminą i serotoniną. Mogą one nasilać alergię Twojego dziecka (nawet jeśli uczulone jest jedynie na białko). Obserwuj swoje dziecko. Wyśle Ci odpowiednie sygnały. Moja starsza córka jest swego rodzaju wskaźnikiem produktów podejrzanych. Jeśli coś ma dużo substancji konserwujących, wzmacniaczy smaku czy innych dziwacznych dodatków to Ania dostaje pod kolanami „pryszczyki” – fachowo mówiąc zmiany atopowe. Może zjeść truskawki z naszej działki, ale jeśli zje takie ze sklepu to ją wysypuje. Może jeść sandacza czy dorsza, ale po śledziu zwykle pojawią się zmiany na skórze. Może zjeść winogrona, ale nie z każdego sklepu. Dzięki Ani wiem, których produktów powinnam unikać i gdzie kupić te najlepsze.

co znajdziemy pod maską pięknie wyglądającego produktu spożywczego?

O etykietach

Czytanie etykiet to praca żmudna i skomplikowana. Małe literki, cała masa dziwnych nazw i symboli. Może o to chodzi, żeby to tak wyglądało i żeby zrezygnować z czytania czegoś, co producent chce ukryć. Zwróć jednak uwagę czy na etykiecie nie widnieją niżej wymienione składniki:

Tłuszcze trans, czyli inaczej utwardzone tłuszcze roślinne. Najgorszy rodzaj tłuszcz. Poza wywoływaniem chorób serca, cukrzycy, Alzheimera odpowiedzialny jest również za raka. Zwracaj uwagę na margarynę czy ciastka które kupujesz. Unikaj gotowych ciast i sklepowych frytek. Naprawdę warto zrobić je w domu.

MOM (mięso oddzielone mechanicznie). Jak sama nazwa wskazuje nie może to być nic zdrowego. Jak to się mówi taki produkt nie leżał nawet obok mięsa. To taki mix mięsa, kości, tłuszczu, chrząstek, skóry, tkanki łącznej i ścięgien. Uważaj jakie wędliny czy pasztety kupujesz. Nie muszę chyba mówić jakim syfem jest parówka czy fast-food.

Wysokocukrowy syrop kukurydziany czy syrop glukozowo-fruktozowy. Słodycze, chleb (!), ketchup, sos  i całe mnóstwo gotowych produktów zawierają ten wysokocukrowy „cud-miód”. Otyłość to plaga między innymi w USA, ale uwierzcie mi, że Polacy nie zostają daleko w tyle.

Aspartam. To syntetyczny zamiennik cukru. Wszystko co syntetyczne to kiepski pomysł. A aspratam, który pływa w produktach light, kolorowych napojach, dżemach i gumach do żucia jest po prostu rakotwórczy. Wykazano jego związek z chłoniakiem i białaczką.

Większość substancji dodatkowych ma wyznaczany wskaźnik ADI (Acceptable Daily Intake). Informuje on o dopuszczalnym dziennym pobraniu danego produktu. Wskaźnik ten może się zmieniać w zależności od najnowszych doniesień o oddziaływaniu danej substancji na organizm człowieka. Wprowadzono go aby jeszcze bardziej kontrolować skład produktów. Mimo to wiele E-produktów nie jest do końca zbadana, bo jest to po prostu bardzo trudne. Ale jest „kilka” tych, których lepiej unikać:

Szkodliwe barwniki:

E 110 – żółcień pomarańczowa – może powodować pokrzywkę, nasilać alergię Twojego dziecka

E 124 – Pąs 4R – u osób uczulonych na aspirynę wystąpią objawy alergiczne: objawy astmatyczne, pokrzywka, obrzęk naczynioruchowy (znajdziesz go w niektórych cukierkach czy budyniach)

E 151 – Czerń brylantowa – szkodliwy barwnik czarny, który  może spowodować objawy alergiczne podobne do tych w nietolerancji aspiryny (porównaj wyżej). Może powodować zaburzenia pracy nerek oraz nasilenie skurczów macicy – nawet poronienie u kobiet ciężarnych. Podejrzewana jest również o wywoływanie zmian zachowań u dziecka (gorsze skupienie).

Konserwanty:

E 200 – kwas sorbowy/sorbinowy – do niedawna uważany za nieszkodliwy. Pojawiają się jednak doniesienia o zaostrzeniu reakcji alergicznych u osób spożywających produkty posiadające w składzie E 200. Rumień, podrażnienie skóry i zapalenie skóry to główne objawy niepożądane, poza tym może nasilać objawy astmy. Znajdziesz go w wielu serach, margarynie i mrożonej pizzy.

E 210 – 219 – (w tym E 211 – benzoesan sodu) zaostrzają objawy alergii.  Mogą wywoływać pokrzywkę, zaostrzenie zmian w atopowym zapaleniu skóry, czasami napady duszności, ponadto są uważane za rakotwórcze.

E 220 – dwutlenek siarki, nasila objawy astmy i powoduje zaburzenia ze strony układu pokarmowego, u osób wrażliwych wystąpią nudności i bóle głowy – często spotyka się go w suszonych owocach, powoduje że produkty spożywcze tracą witaminy. Kupuj niesiarkowane owoce suszone.

E 221-227  – zakłócają pracę jelit, problemy z wypróżnianiem u Twojego malucha mogą mieć tutaj swoją przyczynę – zanim podasz dziecku lek na zaparcia zwróć najpierw uwagę na to co dajesz mu do jedzenia

E 230-232 – fenol i jego pochodne. Dodawane zwykle do cytrusów, a właściwie do impregnowania ich skórek. Mogą powodować różnego rodzaju odczyny skórne, a nawet zatrucie pokarmowe.

E 239 – rakotwórcza heksamina

E 240-252 (w tym E-249-250- azotyn sodu i azotyn potasu z produktów peklowanych)- uwalniają substancje rakotwórcze (nie podgrzewać!) poza tym nie powinny być przyjmowane przez osoby chorujące na nadciśnienie tętnicze

E 280 – kwas propionowy, spożywany w małych ilościach nie powinien być szkodliwy, jednak pojawiają się doniesienia o działaniu rakotwórczym (różnice w publikacjach na ten temat wynikają z trudności w ocenie tego konserwantu).

Przeciwutleniacze, które są substancjami chemicznymi i zaburzają pracę wątroby:

E 300 i w górę – szczególnie zwróć uwagę na E338 – ­E 341 – zakłócają trawienie

E 320 – BHA – zwiększa poziom cholesterolu, wpływa na rozkład witaminy D, niedozwolony dla małych dzieci!

E 321 – BHT – zwiększa poziom cholesterolu, rakotwórczy, wywołuje wysypkę, niedozwolony dla małych dzieci!

Substancje zagęszczające i żelujące, emulgatory i stabilizatory – często wywołują uczulenia, poza tym mogą być przyczyną gorszego trawienia. Unikaj w szczególności: E 400 (kwas alginowy – może dojść do obniżenia poziomu składników mineralnych w organizmie, uwaga – kobiety w ciąży), E 401 (alginian sodu – wiąże żelazo, a tym samym zmniejsza jego dostępność dla organizmu), E 407 (wrzody), E 413 (tragakanta – może wywołać wzdęcia), E 414 (guma arabska – również wywołuje wzdęcia), E 420-E 421 (głównie w żywności dla diabetyków – u osób wrażliwych mogą wywoływać biegunki i bóle brzucha) E 461­ – E 466 – efekty przeczyszczające

Różne dziwne substancje, które poprawiają wygląd produktów to numery E 500 w górę. Wiele z nich może powodować reakcje alergiczne i zaburzać trawienie.

Z kolei substancje zastępujące cukier to numery od E 900 aż do E 1299. Wiadomo – im więcej tym gorzej. Szczególnie uważaj na E 954 (sacharyna) – to dość popularny słodzik, który podejrzewa się o działanie rakotwórcze.

Są jednak E-produkty, które nie są szkodliwe. E-300 dla przykładu do kwas askorbinowy czyli po prostu witamina C,  E 322 to lecytyna, która stymuluje produkcję nowych połączeń nerwowych w mózgu, E 160 – prowitamina A – pozytywny wpływ na skórę i wzrok, E 330 – kwas cytrynowy – jak wiadomo powszechnie stosowany w gastronomii, jest składnikiem wielu roślin.

Nie oszukujmy się, że zapamiętamy wszystkie te produkty. Ale może warto zrobić sobie małą ściągę i wsadzić do portfela?

 

Co mówią do nas produkty? – czyli jak zachęca nas producent do kupna towaru średniej jakości:

Nie myśl sobie, że im starsze dziecko tym wybór produktów łatwiejszy. Poza tym, że musisz czytać etykiety, powinnaś też pamiętać o „sprytnych sztuczkach” producentów. Oto kilka z nich.

Na nieszczęście każdej mamy i ku niezadowoleniu wielu dzieci produkty „typowo dziecięce”, czyli sok z Myszką Miki czy Piratami i „przeznaczone dla dzieci parówki” czy inne cuda „specjalnie dla dzieci” niejednokrotnie są jednym wielkim cukrem i konserwantem. Nie jestem wrogiem cukru pomimo tego że jestem lekarzem. Mojemu dziecku zdarza się zjeść parówkę i bułę z Lidla. Ale nie oszukujmy się – takie produkty nie mogą stanowić codzienności, a nawet powinny być kupowane okazjonalnie. Można dziecko nauczyć jeść to co zdrowe, ale samemu również trzeba się do tego stosować. Nie oczekujmy, że dziecko zje pieczoną owsiankę podczas kiedy mama i tata wcinają płatki kukurydziane. Pamiętaj, że kształtujemy nawyki żywieniowe naszych dzieci od najmłodszych lat. Zadbaj o to by zdrowe jedzenie było również smaczne, to Twój maluch nie będzie Cię nękał o frytki czy parówki 🙂

Całkiem niedawno czytałam w jakimś artykule o kłopotach pewnej firmy produkującej masło. Chodziło o wykorzystanie nazwy „masło” w stosunku do produktu zawierającego tłuszcz roślinny. A nazwa „masło” czy „ser” zarezerwowana jest dla produktów mlecznych. Zwykle tłuszcz mleczny jest znacznie droższy niż tłuszcz roślinny. Także tańsze masło jest masłem fałszywym.

To co „light” czy „fit” nie jest dobrym pomysłem dla dziecka (dla dorosłego również nie jest najlepszym). Jest bardziej przetworzone, zawiera więcej szkodliwych substancji chemicznych i często pozbawione jest cennych składników, które zawiera „surowy” produkt. Dla przykładu mleko. Jeśli Twoje dziecko nie jest już niemowlakiem i podajesz mu mleko krowie to unikaj tego beztłuszczowego. Nie ma tłuszczu, ale nie ma też witamin w tłuszczach rozpuszczalnych. Ale za to jest więcej cukrów w różnej postaci. Podobnie sprawa ma się z twarogiem. Nie daj się zwieść.

Napis „jaja wiejskie” na wytłaczankach jaj uzyskanych z chowu klatkowego z obrazkiem kury biegającej po trawce może sugerować, że jaja pochodzą od kur z wolnego wybiegu. W rzeczywistości jaja te pochodzą od kur zamkniętych w klatkach.

Produkty spożywcze nie są lekiem. Miód nie uleczy Twojego dziecka ze wszystkich jego problemów. A jogurt nie sprawi, że będzie miało 180 cm wzrostu, zdrowe kości i rozwiążą się jego problemy trawienne (choćby nie wiadomo ile było tych”dobrych bakterii”). W przypadku żywności takie „lecznicze” reklamy są ponoć zabronione.

Sprzedać i zarobić. To główny cel producentów. Pamiętaj, że nie zawsze otrzymujesz prawdziwe informacje w reklamie. „W polewie czekoladowej” nie jest prawidłowym stwierdzeniem dla polewy, która nie jest zrobiona z czekolady. Ale producent nie powie „w polewie o smaku czekoladowym”. Przecież straci sporo klientów. „Owocowy” – to moje ulubione stwierdzenie. Zwłaszcza dla jogurtów, które nie mają w składzie nic co przypomina owoc, a jedynie aromaty owocowe.

 

Co mam kupować?

Po tym całym elaboracie – ciężko powiedzieć 😉 Spokojnie, wszystko jest dla ludzi – sklep również. Trzeba tylko wiedzieć czego unikać. Staraj się wychodzić od podstaw. Czyli kupuj produkty podstawowe. Jogurt naturalny i owoce zamiast jogurtu naturalnego. Produkuj sok sama, albo kupuj sok który ktoś wyprodukował z owoców, a nie z wody i cukru. Nie kupuj pieczywa w hipermarketach (wspomniana buła z Lidla) tylko w piekarni. Nie kupuj najbardziej świecącego i najpiękniejszego owocu w hipermarkecie tylko krzywe jabłka i różnej wielkości rzodkiewki na targowisku. Kupuj to, co sezonowe. Świetna tabelka tutaj.

A co z tym cukrem? Jest wszędzie? Na etykiecie znajdziemy napis „węglowodany” oraz podaną ich ilość, jaka znajduje się w danym produkcie (lub w jego porcji – na przykład w przypadku kaszek niemowlęcych). Skład produktu jest również wypisany w kolejności od składników, których jest najwięcej w produkcie. Jeśli więc na początku widnieje cukier, wiemy, że dodano go dużo. Pamiętaj, że cukier nie jedno ma imię: syrop glukozowy, fruktoza, maltoza lub miód to też cukier. American Heart Fundation rekomenduje dzienne spożycie cukru nie większe niż:

  • 36 g (9 łyżeczek) dla mężczyzn
  • 20 g (5 łyżeczek) dla kobiet
  • 12 g (3 łyżeczki) dla dzieci (!)

Trochę to bezczelne, że facet może sobie zjeść tabliczkę czekolady mlecznej z orzechami a ja już nie ;p Niejedna mama zapewne przestudiowała dokładnie skład gotowych kaszek dla niemowląt. Pamiętaj mamo, że są gotowe kaszki dla niemowląt z niską zawartości cukru lub bez cukru. Owszem, przygotowuje się je szybko, dolewa tylko mleko z piersi czy mleko modyfikowane lub wodę, ale cena jest odpowiednia (najtańsze są chyba w Rosmannie). Taniej wychodzi przygotować coś samodzielnie, ale ile wart jest nasz czas?

Zdroworozsądkowe podejście do zakupów to esencja tego wpisu. Starajmy się wszystko jakoś wypośrodkować nie przesadzając w żadną ze stron, a nasze dzieci będą nam w przyszłości wdzięczne za zdrowie 🙂

18 thoughts on “Na jakie produkty uważać? – dylematy nie tylko mamy niemowlaka

  1. Dodalabym do listy aspartam. Bardzo kontrowersyjny i szkodliwy slodzik. Swego czasu robilam o nim pracę na seminarium, produkty jego metabolizmu są na prawde szkodliwe, dlatego czasem wolę dodać cukier lub lepiej- stewię niz wybrać produkt z aspartamem.
    Pozdrawiam

    1. Aspartam już jest na liście, ale jest na niej tyle że można go nie zauważyć;) też wychodzę z założenia że lepszy już czysty cukier niż te wszystkie aspartamy i syropy glukozowo-fruktozowe! Mam zasadę że unikam produktów które w swoim składzie mają coś czego nie znajdę na półce sklepowej:)

    1. Wiosna to dobry czas na takie porządki :))) pozdrawiam ciepło i życzę powodzenia w świadomych zakupach dla synka i reszty rodziny – sama nieustannie nad tym pracuję 🙂

  2. Dziękuję Ci za ten wpis, bardzo fachowy i pelen cennych informacji, chyba go sobie wydrukuję, miałam świadomość wielu z tych rzeczy, ale sporo tez się dowiedziałam. Czytanie etykiet w dzisiejszych czasach to podstawa, sama kiedyś o tym napisałam („co piszczy w składzie”), po tym, co odkryłam w składzie jednego z deserów dla niemowląt. Pozdrawiamy pediatrową rodzinkę 🙂

  3. mam problem z moja 10 miesieczna corka, gdyz od jakis 3 tyg ma na twarzy wysypke w formie dwoch plackow z ciemniejsza obwodka wokół (1,5 cm). Jest ona umiejscowiona na policzku w poblizu ust a na tym czasem pojawiaja sie drobne czerwone krostki. Jestem bezradna gdyz corcia wiele rzeczy juz je i nie potrafie stwierdzic co jej szkodzi.
    Gluten odstawilam i nie widze poprawy. Je także pol zoltka co 2 dni i wczesniej nicy nic od tego sie nie dzialo.
    Czy wysypka tego typu moze byc zwiazana z zabkowaniem lub moze z przegrzaniem?
    Kolejne moje typy to mleko- czy zwiekszona ilosc wypijanego przez nia mleka modyfikowanego moze spowodowac taka wysypke? Karmilam ja piersia, nie jadlam praktycznie nabialu lub sporadycznie bo gdy byla malutka miala jakies zmiany na twarzy… Pije hipp bio combiotyk dotychczas 2 x na dzien w formie kaszek i nic sie nie dzialo, Teraz daje jej jeszcze jedna porcje mleka dodatkowo(odstawiam piers). Czy to moze byc powod? W jaki sposob mam dojsc co ja uczula?
    Bede bardzo wdzieczna za informacje bo moj lekarz niestety nie potrafi nam pomoc

    1. Witam. Proszę powiedzieć czy pokazywała Pani te zmiany lekarzowi? Jakie są jego przypuszczenia (samej ciężko mi się wypowiadać bez obejrzenia zmian).
      Jeśli jest to reakcja na pokarm to nie ma innej opcji jak stopniowe wykluczanie produktów które wprowadziła Pani mniej więcej te 3 miesiące temu. Tylko tak można znaleźć winowajcę. Dodatkowa porcja mleka raczej nie ma tutaj znaczenia – jesli miała by na mleko zareagować wysypką to pojawiła by się już przy mniejszych ilościach.
      Proszku do prania/kremu do twarzy nie zmieniła Pani?
      Wysypka może być związana z ząbkowaniem/zwiększonym ślinieniem się. Przegrzaniem raczej mało prawdopodobne w tym miejscu.

  4. dziekuje serdecznie za odpowiedz. Ostatnio zmienialam krem do twarzy. Moze tu jest trop- jesli nie przejdzie bede szukac dalej.

  5. Jeszcze chciałam się jeszcze poradzic od jakiego pieczywa mam zacząć? ktore najmniej uczula?
    Pozdrawiam i życzę spokojnych, a przede wszystkim zdrowych swiat 🙂

    1. Najlepiej zacząć od pszennego pieczywa, unikać przede wszystkim maślanych bułek/rogali i pieczywa tostowego. Pszenne czy pszenno-kukurydziane jest zwykle dobrze tolerowane 🙂 Również pozdrawiam 🙂

  6. Witam. Mam pytanie czy te wszystkie sloiczki są dobre dla niemowlaków? Skład mają dobry, ale czy to prawda? Bo niektorzy nie wierzą, ze są bez konserwantów. Moja 7 miesieczna corka zajada się nimi, a jak ja jej przygotuje jakis domowy obiad, ktory smakiem (wedlug mnie) przypomina sloiczek to nie chce jesc..

    1. niektóre dzieci nie lubią słoiczków inne domowych obiadków. W okresie zimowym i wiosennym, gdzie ciężko o „swojskie” czy „eko” produkty to uważam słoiczki za dobre rozwiązanie. Warto jednak czytać skład, bo czasami potrafią zawierać cukier, sól czy inne dodatki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *