O mnie

„Mamapediatra” jest mamą, żoną i lekarzem w trakcie specjalizacji z pediatrii. Stworzyłam bloga z myślą o rodzicach, którzy mają niejednokrotnie sporo wątpliwości. Dr Google często wprowadza zamęt i przerażenie, dlatego chciałam przemycić do internetu trochę informacji od siebie, które oparte są na publikacjach i moich własnych doświadczeniach.

DSC_0602

Tak – szczepię swoje dzieci. Trzy córeczki zaszczepiłam zgodnie z kalendarzem szczepień i szczepionkami zalecanymi. Czy to znaczy, że nie obawiam się NOPów? (niepożądanych odczynów poszczepiennych) – nie. Mam obawy, podobnie jak każda mama. Nie lubię chodzić na szczepienia z dziećmi, bo znoszę to gorzej niż one. Pocę się i chce mi się płakać. Bo jestem ich mamą. Po szczepieniu bacznie je obserwuję czy nie dzieje się nic niepokojącego. NOPy nas nie omijają, ale na szczęście są łagodne. Jako mama wiem, że muszę je chronić przed chorobami zakaźnymi (tym bardziej, że sama mam z nimi dość regularny kontakt z powodu mojej pracy). Szczepienia to przywilej, pamiętajcie!

Tak – moje dzieci chorują. Sporadycznie, ale jednak im się zdarza. Dwoje rodziców lekarzy nie chroni ich przed infekcjami (może nawet są na nie bardziej narażone). Na szczęście nie muszę ich ciągać po przychodniach, bo badam i leczę je w domu. Ale jeśli mam wątpliwości lub nie mam pewności czy jestem obiektywna to udaję się do pediatry lub wykonuję im dodatkowe badania.

Tak – karmiłam obie córki piersią. Trzecią córkę karmię już od 8 miesięcy. Tak – miałam kryzysy laktacyjne. Tak – zdarzało mi się płakać z bezsilności. Jestem mamą i mam wrażenie, że moje pediatryczne doświadczenie czasami bardziej przeszkadza niż pomaga, a logiczne myślenie potrafi się wyłączyć w trakcie tych kryzysów. Może to wina hormonów?

Tak – ja również, tak jak Wy jestem mamą, która miewa wątpliwości, płacze, ma kryzysy i potrzebuje dobrej rady. Nawet jeśli medycznie ogarniam temat macierzyństwa, to wychowawczo nie zawsze.

Pozdrawiam Was drogie mamy!

kontakt@mamapediatra.pl

Lek. Dagmara Chmurzyńska-Rutkowska

34 thoughts on “O mnie

  1. Dzień dobry ,

    Na wstępie chciałam podziękować za tworzenie merytorycznych materiałów – faktycznie obecnie można znaleźć mnóstwo informacji ale ciężko wysupłać z nich te wiarygodne i podjąć na ich podstawie sensowną decyzję.
    W Lutym spodziewam się przyjścia na świat mojego pierworodnego synka i bardzo chciałabym podjąć odpowiedzialną i optymalną decyzję dotyczącą szczepień.

    Starając się zroientować w temacie mam dylemat :
    1) Czy podawać szczepionkę przeciw WZW B i gruźlicy jeżeli ja jestem na WZW odporna a środowisko raczej od gruźlicy również będzie wolne – a przede wszystkim czy jest jakiekolwiek uzasadnienie , żeby podawać ją w pierwszej dobie – może lepiej ją opóźnić ?
    2) Jeżeli szczepić dziecko – które szczepionki obecnie dostępnie na rynku są „najlepsze” tj. zawierają najmniej szkodliwych substancji i ze statystyk wynika najmniej NOP
    3) Jestm gotowa oczywiście pokryć koszty szczepionek nierefundowanych przez NFZ jeżeli istnieje dla nich lepsza alternatywa

    1. Witam. Cieszę się że blog się Pani podoba.
      Co do pytania o szczepienie w pierwszej dobie. Jeśli chodzi o gruźlicę. Ciężko mi tutaj dyskutować z epidemiologią i opinią ekspertów. Epidemiologia wskazuje, że szczepienie nadal jest w naszym kraju potrzebne. Jeśli jest Pani w stanie przebadać środowisko w którym dziecko będzie przebywać, w tym wszystkich odwiedzających to myślę, że można je odroczyć, ale prawda jest taka, że nawet osoba od czasu do czasu pokasłująca nie jest badana od razu w kierunku gruźlicy.. WZW B – bardzo ważne, ale można odwlec o ile mama jest dobrze przebadana (ujemny antygen HBs w III trymestrze – w ostatnich tygodniach ciąży). Osobiście obie córki zaszczepiłam w pierwszej dobie. Nikt na gruźlice w otoczeniu nie choruje (przynajmniej tak mi się wydaj, ale 100% gwarancji nikt mi nie da) i również jestem zaszczepiona przeciwko wzw (poziom przeciwciał ok, antygen ujemny), ale prawda jest taka, że gwarancji że jakiegoś kontaktu z krwią osoby zakażonej nie będzie miało dziecko również nikt mi nie da, nawet przy tak dobrej sterylizacji sprzętu szpitalnego i wszystkich higienicznych procedurach.
      Co do dostępnych szczepionek na rynku to nie chce się wypowiadać, które są najlepsze, bo myślę, że wiele zależy od tego na czym rodzicowi najbardziej zależy. Szczepionki skojarzone maja zmniejszyć ilośc jakichkolwiek powikłań ze względu na to ze są one bardziej oczyszczone (nie zawierają tiomersalu i komponent krztuscowy jest bezkomorkowy-czyli taki lżejszy kaliber dla dziecka). TO jest niewątpliwy ich plus. Jeśli chodzi o wybór miedzy refundowanymi i płatnymi szczepionkami to nie mogę powiedzieć złego słowa ani na jedne ani na drugie. Ja szczepilam szczepionkami skojarzonymi, ze względu na to ze są bardziej oczyszczone i ze jest mniej ukłuć dla dziecka Osobiście córki zaszczepiłam dodatkowo również przeciwko pneumokokom, wiec dostały dodatkowe ukłucie. Refundowane szczepionki są na rynku od wielu lat – to jest ich plus (wiele pokoleń już je otrzymało),a skojarzone mają rzadziej powodować powikłania, ale mimo to i po nich sie one zdarzają. Nie ma złotego środka. Jeśli czuje pani, ze jednak woli starsze i bardziej sprawdzone szczepionki to jak najbardziej proszę szczepić refundowanymi. Z kolei jeśli chce Pani uniknąc tiomersalu i pełnokomórkowego krztuśca – to skojarzonymi.

  2. Cieszę się, że trafiłam na Pani blog, ponieważ nie lekceważy Pani zagrożeń związanych ze szczepieniami.
    Moja córka ma w tej chwili 15 lat. Od kilku lat obserwuję jej brak energii (muszę jeszcze sprawdzić w przychodni kolejność faktów – MMR i pogorszenie samopoczucia, bo przez 3 dniami teraz mnie to zastanowiło) oraz opadający poziom ft4. Ja, moja siostra i babcia mamy chorobę Hashimoto. Rok temu córka powinna zostać zaszczepiona na błonicę i tężec. Podczas wizyty zgłosiłam pediatrze swoje wątpliwości i obawę o ryzyko wystąpienia Hashimoto u córki (leczę się od kilku lat, więc skojarzenie wystąpienia choroby autoimmunologicznej z pobudzeniem układu immunologicznego za pomocą szczepionek pojawiło się u mnie dopiero półtora roku temu). U córki w badaniach na razie nie wystąpiły przeciwciała, tylko ft4 blisko dolnej granicy normy, ale endokrynolog stwierdziła, że tarczycę ma twardą.
    Wracając do wizyty związanej ze szczepieniem, pediatra na moje obawy odpowiedziała po prostu, że nikt nie wie, czy choroba przewlekła nie ujawni się po szczepieniu, może natomiast wystąpić odczyn w miejscu szczepieniu i gorączka. Odpowiedziałam, że temat przemyślę. Ostatecznie, nękana przy każdej wizycie w przychodni przez pielęgniarkę, odmówiłam szczepienia.
    Potem skontaktowałam się ze znajomym lekarzem, który odradził szczepienie w tej sytuacji i odesłał mnie do określonej pani doktor, która wystawiła odroczeniem do odwołania i zajęła się odrobaczeniem (córka miała podwyższone eozynocyty) i zaleciła witaminę d3. Mimo leczenia ft4 jeszcze spadło i doszła anemia, do tego córka ma od roku miesiączki co 3 tygodnie i różne objawy niedoczynności, poszłam więc do endokrynologa, gdzie pani dr zapisała córce euthyrox, żelazo, witaminę d3 i poleciła jednak ją zaszczepić.
    Wiem, że wielu lekarzy lekceważy Hashimoto mówiąc „przecież można zapisać hormony i będzie spokój”, ale moja siostra przeżyła dramat z powodu tej choroby, fakt, że była wtedy bez diagnozy. Jedno dziecko jej zmarło, potem traciła ciąże, później bezskutecznie starała się o dziecko. Ostatecznie zaczęła leczenie i urodziła zdrowe dziecko, ale jest źle prowadzona w Anglii gdzie mieszka, jest ciągle zmęczona, Hashimoto powoduje, że jej życie jest trudne. Ja też borykam się z tą chorobą jak na huśtawce – kilka tygodni dobrze, kilka tygodni źle. Chcę uchronić córkę przed chorobą autoimmunologiczną i nadal obawiam się ją zaszczepić.
    Czy są jakieś badania opisujące związek chorób autoimmunologicznych ze szczepieniami? Jeśli uważa Pani, że lepiej spotkać się osobiście, jestem gotowa umówić się na wizytę, mieszkam w Pruszczu Gdańskim.

    1. Witam. Na Pani pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Generalnie sporo jest badań na temat czynników wpływających lub zaostrzających choroby autoimmunizacyjne. Dla przykładu badania związku cukrzycy typu 1 na dużym materiale, z dobrze dobraną grupą kontrolną wykluczyły powiązanie szczepień z cukrzycą [Folb, Bernatowska, Chen, Clemens; A global Perspective on Vaccine Safety and Public Health: The Global Advisory Committee on Vaccine Safety. Am J Public Health. 2004;94(11):1926-1931].
      Z drugiej strony szczepienie odra-świnka-różyczka może wywołać małopłytkowość autoimmunologiczną (1 na 30 000-40 000 przypadków), ale 6 razy częściej pojawia się w przebiegu odry [Risk of immune thrombocytopenic purpura after measles-mumps-rubella immunization in children. France EK1, Glanz J, Xu S, Hambidge S, Yamasaki K, Black SB, Marcy M, Mullooly JP, Jackson LA, Nordin J, Belongia EA, Hohman K, Chen RT, Davis R; Vaccine Safety Datalink Team].
      Żadne badania nie potwierdziły związku szczepień z alergią, stwardnieniem rozsianym, cukrzyca typu 1, przewlekłym zapaleniem stawów czy zespołem nerczycowym. W wielu przypadkach choroby wirusowe są czynnikiem spustowym do rozwoju chorób autoimmunologicznych i szczepienia raczej ograniczają prawdopodobieństwo choroby autoimmunologicznej.
      Była również teoria jakoby dodatki do szczepionek (adiuwanty) wywoływały autoimmunizację, ale nie znalazło to potwierdzenia w badaniach WHO i CDC.
      CO do samej niedoczynności tarczycy to natknęłam się na badania na zwierzętach i one ten związek wykluczają, nawet po wielokrotnych szczepieniach [Lack of association between repeated vaccination and thyroiditis in laboratory Beagles. Scott-Moncrieff JC1, Glickman NW, Glickman LT, HogenEsch H.].
      Z badań na populacji kobiet otrzymujących szczepionkę przeciwko HPV [Surveillance of autoimmune conditions following routine use of quadrivalent human papillomavirus vaccine. C. Chao i wsp. J. Intern. Med., 2012; 271: 193–203] również wyciągnięto wnioski, że nie ma zwiększonej zapadalności na choroby autoimmunizacyjne w populacji zaszczepionej. Były wątpliwości właśnie co do Hashimoto – ale okazało się, że w dłuższym czasie częstość występowania chorób tarczycy nie była większa niż w populacji nieszczepionej (w przypadku choroby Gravesa-Basedowej nawet była mniejsza).
      Choroby autoimmunologiczne są jednak dla medyków sporym wyzwaniem. Dochodzi do zaburzenia pewnej równowagi w organizmie. Dotychczasowe badania pokazują raczej, że szczepienia (nawet u osób z już stwierdzoną chorobą autoimmunologiczną) pozwalają uniknąć zaostrzeń i są zalecane w takich wypadkach. Niestety wygląda na to, że córka jest w pewnym stopniu obciążona rodzinnie – ma jakąś skłonność do choroby Hashimoto. Jeśli jesteście pod kontrolą endokrynologa i macie chorobę pod kontrolą to ja bym zaszczepiła. Rozważając tutaj bilans strat i korzyści – skoro predyspozycja i pierwsze objawy choroby już są, to należy chronić córkę przed zaostrzeniami do których na pewno dojdzie przy zakażeniach.

      1. Świetna odpowiedź! Gdyby tylko wszystkim pediatrom w POZ chciało się tak rzetelnie i na spokojnie przedstawiać rodzicom fakty dotyczące szczepień to myślę że ruchy antyszczepionkowe nie wzbierałyby na sile!
        Brawo!

        Bardzo się cieszę że trafiłam na tą stronę bo tak świetne opracowania i mi pomogą zarówno w domu z córkami jak i w pracy 🙂

        Pozdrawiam!

      2. Szanowna Pani Doktor!
        Jestem pediatrą od 45 lat, poza tym starym zakaźnikiem a potem nefrologiem. Pomagam kolegom przygotować wykłady z Higieny i zajęłam się tematem szczepionek. Jak bardzo mi brakowało dostępnych w internecie informacji przekazywanych tak wielokierunkowo, obiektywnie , choć też subiektywnie ocenianych – przez pryzmat matki-pediatry , jakie znalazłam w Pani blogu !!!. Aż sama chciałam coś tam pisać na temat widzianych bardzo ciężkich chorób i dobrze, że Panią znalazłam. W moim blogu zofiakonopielko.bloog.pl – skopiowałam artykuł Pani dr Moniki Czachorowskiej z mojego dawnego nieistniejącego szpitala im. Dzieci Warszawy przy ul. Siennej w Warszawie, która opisała wielkie epidemie poliomyelitis w Polsce- poznała je z autopsji. Ja widywałam dzieci nieszczepione które zostały zarażone przepasażowanym wirusem polio od dziecka szczepionego ( wielka złośliwość)- wszystkie pamiętam- tragiczne- nogi całkowicie porażone- piękną Martusię mam w oczach . Były hospitalizowane też dzieci z łagodnie przebiegającym polio ( udowodnione badaniami ) i przemijającymi niedowładami kk- po własnym szczepieniu. Już nie pomnę w jaki sposób w tamtych latach wczesnych 70 XX wieku- ale u wszystkich potwierdzono niedobór sekrecyjnej IgA . o innych przypadkach chorób zakaźnych już nie będę pisała- bo zanudzę.
        Wielkie moje gratulacje , wyrazy podziwu i życzenia wielkiej siły by się spełniać w zawodzie i Rodzinie. To jest bardzo trudne, ale możliwe 🙂 Przy intensywnej pracy zawodowej a potem dodatkowo też dość intensywnej naukowej urodziłam i wychowałam 4 dzieci, już bardzo dorosłych ….pozdrawiam najserdeczniej

        1. Pani doktor! niezmiernie dziękuje za ten komentarz. To bardzo mile! Zapoznalam sie z artykułem dr Czachorowskiej – dziękuję! Niesamowity i bardzo edukacyjny. Będę polecać innym! pozdrawiam i jeszcze raz bardzo dziekuje 🙂

          1. Szanowna Pani Doktor,

            jestem studentką medycyny i również intersuje mnie specjalizacja z pediatrii, poza tym marzę o dużej rodzinie. Chciałam się dowiedzieć,czy pracoawała Pani podczas ciąży i jak długo była Pani na urlopie macierzyńskim oraz o ile wydłuży się Pani specjaliacja.

            Serdecznie Panią pozdrawiam

  3. Bardzo dziękuję 🙂

    Przeczytałam watki Pani blogu na ten temat (przepraszam, jeżeli mój pierwszy komentarz nie znalazł się w odpowiednim watku) i tylko życzyć wszystkim mamom możliwości kontaktu z kimś tak rzeczowo podchodzacym do sprawy.

    Dla mnie rozwiewa to wszelkie watpliwości.
    Pozdrawiam serdecznie

  4. Witam serdecznie mam pytanie odnośnie refluksu u dziecka. Moja córeczka obecnie ma skończone 7 miesięcy. Praktycznie od urodzenia boryka się z refluksem. Już w szpitalu po urodzeniu się dławiła, ale wmawiali mi że to wody płodowe. Po przyjściu do domu była niespokojna, często się wybudzała i ciągle coś przełykała. I z tym przełykaniem właściwie do tej pory tak ma, że jej się cofa i przełyka. Czasami się zakrztusi i zakaszle od tego. Słychać to. Wcześniej nawet noskiem potrafiła ulać (sporadycznie). Teraz już się nie zdarza. Generalnie nie ulewała i nie ulewa zbyt dużo. Ale potrafi i 2 i 3 godziny po jedzeniu ulać, często jej się odbija i ma czkawkę. Faktycznie obecnie mniej ulewa niż jak miała miesiąc czy dwa. Je już stałe pokarmy, zupki i owocki, kaszki. Jesteśmy na mleku neocate. Waga obecna to 9300 (urodzeniowa 4020). Przybiera ładnie i nie choruje, aczkolwiek martwi mnie ten refluks, bo nie mija. Zastanawiam się czy nie powinna mieć włączonego leczenia farmakologicznego. Ponadto córeczka nie należy do głodomorków. Czasami ciężko ją nakarmić, był okres że musiałam na śpiąco, bo inaczej jeść nie chciała. Teraz je bardziej świadomie, bo ja się zbuntowałam i powiedziałam, że niech je ile chce ale niech je świadomie. Z tym, że mam wrażenie, że ona nie przepada za jedzeniem. Jak jej dam to coś zawsze zje, czasami sposobem. I nie wiem czy to wina refluksu, czy raczej tego że należy do niejadków (dodam, że ani ja ani mąż do drobinek nie należymy, grubi może też nie jesteśmy ale jeść lubimy, podobnie jak nasz synek). A proszę mi wierzyć dużo jeść jej nie daje. Nasz obecny jadłospis wygląda mniej więcej tak:
    ok.5 rano mleko 150-180ml
    ok.8.30-9.00 kaszka sinlac z 1 miarką kaszki zbożowej Nestele z glutenem-120 ml
    ok.12.30-13.00-zupka najczęściej własnej roboty (rzadko kiedy słoiczek) z mięskiem, rybką lub żółtkiem (150 do 200g)
    ok.15-15.30 mleko 150-180 ml
    ok.17-17.30 owocki od 90 do 120 g
    ok.19-19.30 ,mleko 150-180 ml
    I potem idzie już spać i spi do 5 czasami do 6.30
    Szczerze mówiąc jeszcze nie widziałam, aby coś z wielką chęcią i apetytem zjadła. Mam obawy co to dalej będzie, zwłaszcza jak przyjdzie wprowadzać rozdrobnione pokarmy a nie zmiksowane na papki. Nie podaje córeczce jogurtów itp. ponieważ ma nietolarancję laktozy i przypuszczenie alergii na mleko krowie. W wieku 6-9 tygodni bardzo się prężyła podczas karmienia i płakała. Robiła kupki ze śluzem, dlatego jesteśmy na neocate ( na nutramigenie po 3 tygodniowym stosowaniu kupki się błyszczały, wiec lekarka-gastroenterolog stwierdziła że przechodzimy na neocate). Obecnie je inne produkty stałe (całkiem sporo i warzywa i mięska, jajka, ryby, owoce) i wydaje się być wszystko w porządku. Problem polega na tym, że jak lekarzowi mówię o jej refluksie to zawsze słyszę że dobrze przybiera więc żebym nie szukała jej chorób samo minie (dwóch mnie tak już zbyło, w tym gastroenterolog). Nie wiem już, co mam robić.Czy waga jest wyznacznikiem zdrowia u takich dzieci? Jak miała 9 tyg. miała robione usg brzuszka i badania krew, mocz, kał (posiewy) i wszystko ok. Czy uważa Pani, że leki powinny być włączone? Czy spokojnie czekać tylko do kiedy? I czemu ona tak niechętnie je. Mam wrażenie ze jakbym jej nie dawała to wcale by nie jadła. W nocy jej nie karmie. Córeczka budzi się, daje jej smoka i śpi dalej. Potrafi tak parę razy się wybudzić, ale nie płacze. Raczej gaworzy, bawi się, siada itp. Dlatego dopiero nad ranem podaje jej mleko. Rozwinięta jest bardzo dobrze, jak skończyła 6 miesięcy od razu zaczęła raczkować. Pięknie sama siedzi. Mało w dzień śpi. Najczęściej dwie drzemki. Jedna od 30 minut do 40, druga jak dobrze pójdzie to od 30 minut do 2 godzin (ale rzadko kiedy 2 h). Szczęśliwa jestem jak śpi godzinę. Córeczka i się uśmiecha i się bawi, ale bywa też codziennie marudna. Trzeba często szukać jej zajęcia i czymś ją zainteresować. Inaczej domaga się noszenia na rękach i marudzi. Tak to u nas wygląda. Mam synka 5 letniego i z nim żadnych problemów nie miałam. Był zdrowym, pogodnym dzieckiem z apetytem bez żadnych dolegliwości. Bardzo się martwię o córeczkę i nie wiem jak jej pomóc. Może mogłaby Pani coś doradzić? Dość mam już słuchania że każde dziecko jest inne i że córcia dobrze wygląda (waga) to wszystko jest ok i że ja szukam jej chorób. Po prostu uważam że ten refluks chyba powinien jej minąć. A jak nie teraz to kiedy? I martwi mnie to że ona taka niechętna do jedzenia jest. Od września czyli jak skończy roczek musi malutka pójść do żłobka (ja do pracy). Chciałabym aby jej już wszystkie dolegliwości minęły i żebym z czystym sercem mogła spokojnie ją posłać do żłobka. Proszę o poradę. Szukać innego gastroenterologa czy czekać? I co z tym jedzeniem, mniej jej dawać, rzadziej aby chętniej jadła? Nie mam już pomysłów.

  5. Witam, jestem mamą 2 letniej Lenki i wychowawcą w przedszkolu. Chciałabym dowiedzieć się jakie są ewidentne przeciwwskazania do przyprowadzania dziecka przeziębionego (chorego) do przedszkola. Bardzo dużo dzieci przychodzi do przedszkola z katarem, często zielonym i kaszlem, bólem gardła. Rodzice tłumaczą ze nic im nie jest, że to od suchego powietrza, ból gardła od krzyku itp. Nie posiadając wiedzy medycznej boję się z jednej strony o moje dziecko, które pozostaje w domu, że przynoszę na sobie różne infekcje w efekcie czego będzie chorowało. Z drugiej strony często te podejrzanie wyglądające dolegliwości przedłużają się, dziecko chodzi do przedszkola dzień w dzień, zgłasza mi złe samopoczucie, zmęczenie i w efekcie nie uczestniczy w życiu przedszkola. Jak reagować na takie sytuacje, jak rozpoznać, co mówić rodzicom, a może tylko panikuję? Dziekuje za odpowiedź.

    1. Myślę, że trzeba po prostu rodzicom powtarzać, że dziecko źle się czuje, wzywać ich po odbiór dziecka, interweniować u dyrekcji przedszkola. Jeśli to placówka prywatna to możecie żądać zaświadczenia od lekarza, że dziecko jest zdrowe. W publicznych placówkach to pewnie zależy od regulaminu.

  6. Witam. super blog:) Mama z mamą, zawsze jakoś dogadać się powinny:D
    Chciałabym poradzić się odnośnie zakupu bucików dla synka. Franciszek ma 11 miesięcy, jeszcze nie chodzi, natomiast podnosi się opierając o wszystko, co ma pod rękę. Ostatnio na wizycie Pani doktor powiedziała, że opadają mu stawy skokowe (tak jakby do środka. Ja również tak mam dlatego krzywię buty ;/), dlatego jak tylko zacznie faktycznie samodzielnie stać i chodzić od razu mamy zakładać buciki. Przeszukałam mnóstwo stron szukając informacji na temat kapci do chodzenia po domu dla takiego dzieciaczka ale nie ma takich. Chyba, że już typowo korekcyjne. Zastanawiam sie tylko czy takie od razu beda potrzebne? Czy nie lepiej dac stopkom syna troche czasu na bosaka?
    Bede wdzieczna za odpowiedz.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kaja

    1. W tej sytuacji najlepiej udać sie po opinie do rehabilitantka czy fizjoterapeuty zeby obuwie dopasowal bardziej indywidualnie, bo cieżko mi ocenić ma odległość.

  7. Witam, syn 3 tygodnie temu skończył rok, a już dostaliśmy telefon z przychodni, aby pojawić się na szczepieniu. trochę się obawiam, czy aby nie za szybko i czy nie odwlec szczepienia o jakiś miesiąc czy dwa (córeczka szczepiona była w 14 miesiącu). Nie miał nigdy żadnych objawów poszczepiennych i nie wiem jak teraz zareaguje. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

    1. Ja nie zalecam odwlekania szczepienia bez uzasadnionej przyczyny. Jesli ma pani wątpliwosći i jakos to pomoze to mozna np wykonac podstawowe badania (morfologia, crp), zeby upewnic sie że dziecko jest zdrowe i wtedy zaszczepic.

  8. Witam!
    A ja piszę w nieco innej sprawie a mianowicie węzłów chłonnych u starszych dzieci (nieco bardziej szczegółowo syn lat 5 ma „trochę” wyczuwalnych węzłów chłonnych ,mieliśmy usg, crp,Ob i morfologie-wszystko ok). Ale jestem ciekawa jak to jest. Właściwie gydyby nie moja ingerencja nie wiedziałabym że syn ma wyczuwalne węzły chłonne. Żaden lekarz z okazji badań kontrolnych (po stronie dzieci zdrowych) nie powiedział tego sam. Jestem ciekawa bo większość lekarzy twierdzi że „dzieci tak mają” ewentualnie że „taką uroda syna” a na pytanie co to.dokladnie znaczy odpowiadają że wszystko jest ok. Dla przykładu miesiąc temu byłam na kontroli ,Pani doktor stwierdziła że węzły są wyczuwalne ale niepowiększone,na drugi dzień poszłam do innej pani doktor która powiedziała że że wezly są minimalnie powiększone ,nic z tym nie robić. No właśnie ? Robić nie robić? Badania pod kątem tych węzłów miał w lipcu jak wspominałam wszystko wyszlo w normie. Syn wygląda na zdrowego młodego człowieka ,nic się z nim nie dzieje ale niestety jako matka się najzwyczajniej boję że coś przeoczę. Moje pytanie brzmi czy powinnam kontrolować te węzły? Powtórzy szybciej morfologię? Usg? Czy ufać lekarzom ktorzy go badają?
    Pozdrawiam

    1. Powstanie wpis na ten temat, ale zwykle drobne węzły u dziecka w typowych lokalizacjach mogą być wyczuwalne i nie jest to objaw choroby.

  9. Witam!
    Jestem zachwycona Pani blogiem, informacje są przekazywane w jasny sposób, chętnie do nich sięgam.
    Chciałam się Pani poradzić w sprawie sanatorium.
    Córka, 4,5 latka, od ok 3 lat choruje, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, przeziębienia. W ubiegłym roku 3 hospitalizacje, diagnostyka w Rabce Zdroju. W końcu potwierdzona diagnoza – astma. Na przełomie lutego/marca br pobyt w sanatorium w Rymanowie Zdroju, po tygodniu zapalenie oskrzeli leczone Klacidem, a gdy nie przechodziło włączono Zinad, w końcu skierowanie do Krosna i tygodniowy pobyt w szpitalu z zapaleniem płuc. Mając takie doświadczenia z sanatorium zastanawiam się, czy składać wniosek na kolejny turnus, czy odczekać rok, żeby Mała jeszcze podrosła.
    Dodam, że infekcje mają bardzo gwałtowny przebieg, jednego dnia pojawia się kaszel, a następnego pediatra stwierdza zapalenie oskrzeli i kieruje nas do szpitala (tak było raz). Od sierpnia ubiegłego roku córka przyjmuje montelukast 1 mg. Bardzo proszę o radę.

  10. Pani Dagmaro,
    Za kilka dni zostanę mamą. Trafiłam jakiś czas temu na Pani bloga szukając sprawdzonych informacji. Przedarłam się przez wszystkie fora antyszczepionkowe, naczytałam artykułów medycznych. W Pani blogu doceniłam to, że nie przedstawia Pani tylko swojego stanowiska, ale stara się być obiektywna w tak obecnie burzliwym temacie szczepień. Jako przyszła matka doceniłam poruszanie innych zagadnień zdrowotnych, pielęgnacyjnych i wychowawczych. Natomiast dzisiaj wchodząc na nowego bloga zaatakowały mnie nagłówki u góry strony. Artykuł, za artykułem proszczepionkowym. Daje to mylne wrażenie o stronie, o Pani i gdybym nie wiedziała kogo czytam mogłoby mnie to skutecznie odstraszyć. Proszę zwrócić na to uwagę, pozdrawiam 🙂

    1. Dziękuję za informacje to oczywiście nie jest stroną tworzona przeze mnie, zgody na wykorzystanie logo nie dałam. Zglosilam. Sądząc po wpisach nie tworzy jej lekarz

  11. Świetny blog!!!w wolnych chwilach, w przerwie od nauki czytam chętnie!! prośbę-czy może Pani poruszyć temat alergii i przeciwciał odpornościowych klasy E?pozdrawiam!!!

  12. Pani Doktor,
    a może by tak post na blogu na temat wyboru specjalizacji z pediatrii? Szczególnie w mniejszym szpitalu nieklinicznym. Nie mogę znaleźć takiego w sieci… a jestem bardzo ciekawą studentką 6 roku 🙂
    Pozdrawiam!

  13. Dzień dobry!
    Zwracam się do Pani z zapytaniem o suplementację wit. K. Mój syn urodził się w połowie ubiegłego roku i otrzymał witaminę w zastrzyku na oddziale położniczym, a ja z przyzwyczajenia i chyba też nadgorliwości kupiłam mu do podawania w domu mieszankę D3+K2… którą reguralnie otrzymywał. Refleksja przyszła później… Proszę mi odpowiedzieć, czy nie przesadziłam? Czy mogłam zaszkodzić mojemu dziecku?
    Pozdrawiam serdecznie!

    P.S. Pani blog jest moim ulubionym! Czasami (a właściwie często) w gabinecie lekarskim brakuje czasu, żeby zapytać o ważne dla mam sprawy (wiadomo w kolejce czeka, jeszcze przynajmniej kilkanaścioro chorych dzieci…). Pani artykuły w jasny i bardzo przyjazny sposób tłumaczą zdrowotno-chorobowe zagwozdki zagubionych rodziców 😉

    1. kiedys tak podawalo sie witamine k i nie bylo to szkodliwe, po prostu nie zmniejszylo w oczekiwanym stopniu ryzyka poznej choroby krwotocznej. Takze spokojnie 🙂

  14. Przeczytałam kilka pierwszych zdań o mnie i już poczułam symapatię 🙂 zasiadam z herbatą do przyjemnej lektury póki Staś spi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *