inne

idziemy do szkoły. medycznie o wyprawce.

Stało się. Dziewczynka, która zrobiła ze mnie mamę idzie za tydzień do szkoły. Jest zachwycona. Nie może się już doczekać. Od rana do wieczora od kilku miesięcy powtarza, że w szkole będzie super, że będzie chodziła do szkolnej biblioteki, że będzie odrabiać lekcje i uczyć się wielu ciekawych rzeczy. Mąż twierdzi, że nie ma tego po nim – ponoć to mnie 😉 Tak czy siak… Witaj szkoło!

Tak. Lubiłam chodzić do szkoły.

Ale tym razem nie jestem cała w skowronkach jeśli mam być szczera. Bo do szkoły idzie moje dziecko, a nie ja 26 lat temu 😉 To nowy etap w życiu naszej rodziny. Kończy się pewnego rodzaju beztroski czas. Będzie wstawanie, nie ma zmiłuj i spóźniania się tak jak to bywało w przedszkolu. Dzwonek i lekcje się zaczynają. Boję się jak ona sobie poradzi w nowym środowisku, a może bardziej boję się tego jak ja sobie poradzę z byciem mamą uczennicy. Wyprawkę kompletujemy, ale wielu rzeczy nam jeszcze brakuje. I tak właściwie to o tym będzie ten wpis. Wstęp wyszedł mi po prostu jakiś przydługi.

Wyprawka szkolna medycznego punktu widzenia

Przychodzi dziecko do lekarza na bilans. Dziecko ma lat 6 lub 7. Zbieram wywiad od rodziców, dziecko rozbiera się do majtek, badam wszystkie układy które zbadać muszę, wypisuję trzy razy dokumentację (kwitek, komputer i książeczka), ewentualne skierowania czy zalecenia, robię pogadankę o żywieniu i pa.

Przychodzi dziecko do lekarza na bilans. Dziecko ma lat 9 lub 10. Zbieram wywiad od rodziców, dziecko rozbiera się do majtek, badam wszystkie układy które zbadać muszę, wypisuje trzy razy dokumentację (kwitek, komputer i książeczka), ewentualne skierowania (zwykle jest przynajmniej jedno), zalecenia, robię pogadankę o żywieniu i pa.

Dziecko, które przychodzi na bilans w klasie III różni się tym od ucznia klasy „0”, że częściej ma już jakieś skierowanie do specjalisty po wyjściu z gabinetu. Zaczynają się problemy z kręgosłupem.

Wady postawy

Dziecko, które zaczyna naukę w szkole podstawowej zmienia tryb życia. Musi przyzwyczaić się do spędzania kilku godzin dziennie w szkolnej ławce. A kto ma małe dziecko to wie jak duża jest potrzeba ruchu u takich dzieci. Dodatkowo pojawia się plecak, a dziecko nadal jest w okresie intensywnego wzrostu i wszystko to razem sprzyja powstawaniu wad postawy.

Zgodnie z zale­ce­niami Głów­nego Inspek­tora Sani­tar­nego, waga tor­ni­stra nie powinna prze­kra­czać 10–15 % masy ciała dziecka. Z prze­pro­wa­dzo­nych przez kampanię „Lekki Tornister” badań wynika, że co drugi (!) uczeń w wieku wcze­snosz­kol­nym nosi za ciężki ple­cak..

Ponad kilogram (!) zbędnych rzeczy zawiera średnio dziecięcy plecak.

Co zrobić?

Kontrolować wagę plecaka! Systematycznie. To najważniejsza kwestia wyprawki. Zrobić wszystko co w naszej, rodziców mocy, aby plecak był możliwie najlżejszy.

Kampanią „Lekki Tornister” zaczęłam się interesować kilka miesięcy temu, bo te bilanse zdrowia dziecka spędzały mi sen z powiek. Zaczęłam podpowiadać rodzicom w gabinecie kilka „trików” i dzisiaj chciałam zwrócić Wam uwagę na te kwestie.

10 przykazań Lekkiego Tornistra.

  1. Podczas zakupu tornistra zwróć uwagę na rodzaj materiału, z którego został wykonany, a także czy posiada on specjalnie wyprofilowany tył. Szelki plecaka powinny być szerokie, regulowane oraz umożliwiać Twojemu dziecku swobodne wkładanie i zdejmowanie ciężaru. Pamiętaj, by waga pustego tornistra nie przekraczała 1 kg. Niestety nawet plecaki dobrych firm, które mają dużo dobrych dla kręgosłupa rozwiązań okazują się być cięższe. Zwróćcie na to uwagę przy zakupach (możecie się wspomóc ręczną wagą do walizek).
  2. Zrezygnuj z plecaka na kółkach. Mimo że jego zakup może wydawać się dobrym pomysłem, dziecku trudno będzie nosić tornister na schodach i podczas złej pogody. Poza tym ciągnięcie plecaka jedną ręką zwiększy ryzyko powstania wad postawy. Nie kupuj także tornistra z metalowym stelażem. Twoje dziecko, oprócz książek, będzie musiało dźwigać dodatkowy ciężar!
  3. Na bieżąco kontroluj, czy ciężar tornistra Twojego dziecka nie przekracza 10% jego masy ciała.
  4. W celu zmniejszenia wagi przedmiotów znajdujących się w plecaku kupuj zeszyty w miękkiej okładce o grubości nie większej niż 32 kartki. Kanapki zapakuj w specjalne woreczki śniadaniowe bądź lekkie pudełko, a picie – w plastikową butelkę albo specjalny bidon (zaleca się unikanie ciężkich, metalowych bidonów).
  5. Codziennie wieczorem sprawdź zawartość plecaka swojego dziecka. Wyciągnij niezjedzone kanapki i słodycze, butelki z napojami, kartoniki mleka oraz zbędne podręczniki i zeszyty.
  6. Dopilnuj, by dziecko miało w tornistrze tylko te podręczniki i zeszyty, które będą mu potrzebne danego dnia.
  7. Pomóż dziecku prawidłowo zapakować plecak (rozłóż przedmioty również do mniejszych kieszeni i na bok).
  8. Zwróć dziecku uwagę, by nosiło plecak na obu ramionach.
  9. Dopilnuj, by rzeczy dodatkowe – akcesoria plastyczne, czyste zeszyty, przybory kreślarskie, dodatkowe piórniki, strój na lekcję w-f, zabawki i inne – dziecko zostawiło w szkolnej szafce lub miejscu do tego wyznaczonym.
  10. Codziennie dbaj o utrzymanie prawidłowej postawy ciała dziecka. Pamiętaj, że nawyki wypracowane w najmłodszych latach procentują przez całe życie.

Dekalog pochodzi ze strony kampanii informacyjno-edukacyjnej Lekki Tornister , której śledzenie Wam polecam. Można również zgłosić szkołę do projektu 🙂

2 thoughts on “idziemy do szkoły. medycznie o wyprawce.

  1. Ten wymóg a właściwie punkt mówiący o tym, że plecak powinien ważyć poniżej 1kg jest okropny. Myślałem, że to nic takiego dopóki nie zważyłem tak na oko przyrównując do 1kg cukru jedną ze swoich kostek (wojskowy plecak wz 24 z LWP), którą mam od gimnazjum. Co prawda miała założone cięższe, nowsze szelki ale i tak – na oko przekraczała 1kg dość wyraźnie. Od razu sprawdziłem ile waży jeden z moich uniwersalnych plecaków, który jest w szkolnawym typie Texar Cadet – z dostępnych informacji wynika, że waży ponad 1100g ale da się zdjąć pas biodrowy i na upartego również piersiowy dzięki czemu może poniżej 1kg uda się zejść. Innymi słowy te kryterium to wcale nie takie hop siup. Z pozostałych kostek, które mam ani wz. 89 ani wz. 33 nie zejdzie poniżej 1 kg, zejdzie tylko współczesna kopia kostki z metalshopu, która jest mniejsza, delikatniejsza przez co zejdzie do jakichś 700g. O kostkach wspominam dlatego, że są to kultowe plecaki, często używane jako szkolne. A przynajmniej kiedyś były 😁

    Ale wracając, znalezienie dobrego plecaka szkolnego, który ma ważyć poniżej 1 kg graniczy niemal z cudem. A jeśli do kryteriów dobre i lekkie dołożymy coś w budżecie w granicach rozsądku to już całkiem. Faktycznie będzie nawet problem ze znalezieniem czegoś takiego nawet u firm, które plecaki świetne robią – Evoc, Osprey, Deuter, Camelbak. Łapać się będą w zasadzie przede wszystkim plecaki biegowe i najbardziej odchudzone rowerówki – to znaczy trochę szmatki i siateczki za grube pieniądze kolokwialnie rzecz ujmując. Można wyszukiwać też standardowe plecaki szkolne i tu o dziwo jest jakiś tam wybór ale im do plecaków firm wymienionych wyżej całe eony, prawdopodobnie dziecko przerobi ich przez okres edukacji kilka. Ceny tych standardowych wydają się być w granicach rozsądku ale czy są dobre? Z tym może być różnie. Cenowo nic nie przebija mojej pierwszej kostki, która kosztowała 6 zł plus 10 zł za szelki 🤣😈

    Co do butelek i bidonów. Z bidonów zrezygnujmy bo one są na rower a ich największą wadą jest to, że ciekną, wszystkie bez wyjątku. Z reguły nie można wlać do nich wrzątku. Ich jedynym plusem z punktu widzenia dziecka jest to, że trudno jest się zachłysnąć piciem w nich.

    Najlepiej wybrać turystyczne butelki z trytanu. Wybór mamy ogromny ale jeśli do czegoś się ograniczyć to z naszego punktu widzenia najlepsze będą Nalgene w wersji 1 litrowej. Są wytrzymałe, można wlać do nich wrzątek, łatwo jest dbać o ich higienę (z racji tego, że są dość wysokie to zwykłe szczotki do naczyń mogą być za krótkie, musimy znaleźć coś pokroju szczotki do WC używanej rzecz jasna tylko do czyszczenia butelek/naczyń 😈), łatwo jest je zakręcić i odkręcić, jeśli właściwie się je zakręci to nie ma opcji żeby cieknęły, większość jest przeźroczysta co również się liczy, wersja o jakiej wspominam ma szeroki wlew co ułatwia przyrządzanie picia i rzecz jasna higienę – pije się z niej również łatwo ale na początku będąc przyzwyczajonym do bidonu można się zachłysnąć piciem. Potencjalnym minusem może być cena – 40 parę złotych za jedną ale sądzę, że warto dać bo posłuży bardzo długo 🙂

    1. Pisząc bidon to myślałam, ze butelki też się do tego wliczają 😉 Moje córki mają właśnie takie butelki wielorazowe z trytanu 🙂 Na plecak zdecydowałam się na hama light – pusty plecak to 900 gramów. ksiązki niestety więcej. Udało się zoragnizować szafkę w szkole na książki i dzięki temu ciężar plecaków zapakowanych na lekcje spadł o kilka(!) kilogramów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *